
Nic dziwnego, że pedagogiczna kadra szuka jakichś rozwiązań. Choćby tymczasowych. – Aby uniknąć utraty pracy, wielu nauczycieli już teraz bierze urlopy na poratowanie zdrowia – poinformowała w rozmowie z naTemat dyrektor warszawskiego Biura Edukacji Joanna Gospodarczyk. To na razie wstępna ocena sytuacji z punktu widzenia ratusza. Samorządy muszą ją obserwować, bo chodzi o dodatkowe wydatki. To przecież z kasy gminy idą pieniądze na wynagrodzenia nauczycieli, także tych na rocznym urlopie.
Z punktu widzenia naszych nauczycieli i innych pracowników najlepszym rozwiązaniem byłoby chyba, gdyby nasza szkoła została "wchłonięta" przez okoliczne szkoły podstawowe. Wtedy pierwszeństwo przy zatrudnianiu w tej podstawówce mieliby właśnie nasi nauczyciele. Z drugiej jednak strony dyrektorzy tych podstawówek mogą nie zechcieć zatrudniać nikogo, choć przybędą im klasy VII, a potem także VIII. Często jest tak, że już teraz pracują u nich nauczyciele, którzy nie mają całego etatu i to im przypadną te nowe godziny lekcyjne.
Nie jest tajemnicą, że największy problem będą mieli nauczyciele przyrody, a jest to bardzo duża grupa, niemal 20 tysięcy osób. Zgodnie z planem minister Zalewskiej, już od piątej klasy podstawówki przyroda ma zostać zastąpiona geografią, biologią, fizyką i chemią. Dziś te przedmioty wprowadzane są dopiero w gimnazjum. Nauczyciele przyrody będą musieli odejść z pracy lub zrobić nową specjalizację, ale czasu na to jest niewiele.
– Owszem, temat urlopów na poratowanie zdrowia pojawia się coraz cześciej. Można powiedzieć, że mamy pewien ruch w tej materii – mówi mi anonimowo nauczyciel gimnazjum. Przyznaje, że niektórzy traktują taki urlop jako sposób na to, by w miarę bezpiecznie przetrwać najbliższy rok. Jednak zdania w środowisku nauczycielskim są podzielone, czy jest to dobry pomysł. – Każdy kij ma dwa końce. Można przespać moment decyzji i nie mieć potem gdzie wracać. To też w dyskusjach jest obecne – przyznaje nauczyciel.
Magdalena Kaszulanis ze Związku Nauczycielstwa Polskiego przypomina w rozmowie z naTemat, że to musi być urlop uzasadniony względami zdrowotnymi. Najczęściej chodzi o ratowanie głosu lub nerwów. No i ważna kwestia – na takim urlopie nie można sobie dorobić.
W czasie przebywania na urlopie dla poratowania zdrowia nauczyciel nie może nawiązać stosunku pracy ani podjąć innej działalności zarobkowej. Nie może też kontynuować innego, nawiązanego stosunku pracy, czy prowadzonej działalności zarobkowej. Czyli nauczyciel gimnazjum przebywający na urlopie dla poratowania zdrowia, nie może podjąć pracy w innej szkole np. podstawowej.
Napisz do autora: tomasz.lawnicki@natemat.pl