
To byłaby prawdziwa rewolucja pod każdym względem. Nie dość, że kobieta, to jeszcze posługuje się językiem migowym. Do tak nudnej i poważnej instytucji, jaką jest Parlament Europejski, chciałaby wprowadzić więcej różnorodności. Kobiet, niepełnosprawnych, przedstawicieli LGBT. By pokazać, że Europą rządzą nie tylko panowie w garniturach. Tak, to się może zdarzyć. Helga Stevens szykuje się właśnie do wyborów na szefa PE. Co ciekawe reprezentuje frakcję, do której należy PiS. I który w sprawie tej różnorodności raczej ma inne zdanie.
Ale Helga Stevens, rocznik 1968, może zaskakiwać również z wielu innych powodów. Po prostu. Wyjątkowa z niej kobieta. Jakby nie do końca pasująca do skostniałego gremium europarlamentarzystów.
Helga Stevens nie jest z tym w Parlamencie Europejskim sama. Jest jeszcze deputowany z Węgier, który – jak ona – nie słyszy. Przyjaźnią się od lat. Ale to ona postanowiła ubiegać się o fotel przewodniczącej. Tak, z dumą, prezentuje swoje osiągnięcia.
Niepełnosprawni muszą domagać się swojego miejsca w społeczeństwie. Tak, jak zrobiły to i robią nadal ruchy kobiece, organizacje czarnoskórych, środowiska gejowskie i lesbijskie. Czytaj więcej
"Świeża twarz, nowe pomysły dla Unii" – komentują internauci. Jednym z jej zwolenników jest np. znany czeski eurodeputowany Jan Zahradil (ODS).
Napisz do autorki : katarzyna.zuchowicz@natemat.pl
