Helga Stevens ubiega się o fotel przewodniczącej Parlamentu Europejskiego.
Helga Stevens ubiega się o fotel przewodniczącej Parlamentu Europejskiego. Fot. Screen/Facebook Helga Stevens

To byłaby prawdziwa rewolucja pod każdym względem. Nie dość, że kobieta, to jeszcze posługuje się językiem migowym. Do tak nudnej i poważnej instytucji, jaką jest Parlament Europejski, chciałaby wprowadzić więcej różnorodności. Kobiet, niepełnosprawnych, przedstawicieli LGBT. By pokazać, że Europą rządzą nie tylko panowie w garniturach. Tak, to się może zdarzyć. Helga Stevens szykuje się właśnie do wyborów na szefa PE. Co ciekawe reprezentuje frakcję, do której należy PiS. I który w sprawie tej różnorodności raczej ma inne zdanie.

REKLAMA
Być może jej nazwisko przeszłoby w Polsce bez echa, gdyby nie wieść, która rozeszła się po kraju, że jako przedstawicielka frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, opowiedziała się za nałożeniem sankcji na Polskę.
Ona sama, w konferencji live na Facebooku, tłumaczyła potem, co miała na myśli. Odpowiadając na pytanie jednego z internautów, powiedziała, że trochę źle ją zrozumiano. Do wprowadzenia sankcji niezbędne jest bowiem dochodzenie. Jeśli komisja dojdzie do wniosku, że dany kraj złamał prawo, wtedy nałożenie sankcji jest możliwe. – Ale dochodzenie musi być oparte na faktach, nie może to być polowanie na czarownice – odpowiedziała dyplomatycznie.
Jej poparcie dla sankcji wzbudziło o tyle zdziwienie, że w Parlamencie Europejskim zasiada w tych samych ławach, co Prawo i Sprawiedliwość. Mocno zostało to zauważone. I niejeden internauta właśnie w tej sprawie chciał jej zadać pytanie.
logo
Fot. Screen/Facebook
logo
Fot. Screen/Facebook
logo
Fot. Screen/Facebook
Od dziecka jest głucha
Ale Helga Stevens, rocznik 1968, może zaskakiwać również z wielu innych powodów. Po prostu. Wyjątkowa z niej kobieta. Jakby nie do końca pasująca do skostniałego gremium europarlamentarzystów.
Helga Stevens posługuje się językiem migowym. Od dziecka jest głucha, choć wychowywała się w rodzinie słyszącej. Pierwsza Flamandka w historii Belgii, która z taką niepełnosprawnością ukończyła studia prawnicze (1993), a potem trafiła do rejestru brukselskich prawników. Studiowała w Belgii i w USA, a od 2004 roku w pełni zajmuje się polityką. Od 2014 roku zasiada w parlamencie Europejskim. W czym fakt, że nie słyszy, zupełnie jej nie przeszkadza.
Podczas konferencji online takie właśnie było pierwsze pytanie. Czy to jej przeszkadza. Nie. Nie przeszkadza. W niczym. – Mam tłumacza. Deputowani PE z innych krajów też mają tłumaczy. Nie widzę tu żadnej różnicy – odpowiedziała. Bo tłumaczka towarzyszy jej zawsze. I fakt jest faktem. Oglądając jej wystąpienia, szybko można się do tego przyzwyczaić. Choć na pewno niejednego dziwi.
"Więcej koloru, więcej różnorodności"
Helga Stevens nie jest z tym w Parlamencie Europejskim sama. Jest jeszcze deputowany z Węgier, który – jak ona – nie słyszy. Przyjaźnią się od lat. Ale to ona postanowiła ubiegać się o fotel przewodniczącej. Tak, z dumą, prezentuje swoje osiągnięcia.
Belgijka już ma grono zwolenników. W sieci biją jej brawo, trzymają kciuki. Piszą, że jest normalna, najbardziej prawdziwa, a nawet, że jest inspiracją również dla słyszących. Ona otwarcie mówi o kobietach, o ludziach młodych, o osobach z niepełnosprawnością, o środowisku LGBT – o tym, że oni też powinni mieć swoją większą reprezentację w takich instytucjach, jak PE. "Więcej koloru" – to jej słowa. Mówi, że jest głucha, ale umie słuchać. Dlatego chce przywrócić zaufanie do PE.
Helga Stevens

Niepełnosprawni muszą domagać się swojego miejsca w społeczeństwie. Tak, jak zrobiły to i robią nadal ruchy kobiece, organizacje czarnoskórych, środowiska gejowskie i lesbijskie. Czytaj więcej

Walczy też o lepsze uznanie dla tłumaczy migowych. Z jej inicjatywy PE przyjął w listopadzie rezolucję w tej sprawie. – Jest mało takich tłumaczy, dlatego wiele głuchych osób nie jest stanie stać się w pełni częścią społeczeństwa – argumentowała przekonując, że w UE ponad milion osób posługuje się językiem migowym. A tłumaczy jest tylko 6,5 tysiąca.
W głośnej debacie Politico Helga Stevens, jako jedna z nielicznych ubiegających się o fotel przewodniczącej PE, opowiedziała się też za utworzeniem wspólnej armii europejskiej.
Głosowanie 17 stycznia
"Świeża twarz, nowe pomysły dla Unii" – komentują internauci. Jednym z jej zwolenników jest np. znany czeski eurodeputowany Jan Zahradil (ODS).
Kandydatów jest ośmioro, głosowanie odbędzie się 17 stycznia. Bez względu na to, czy wygra, warto o niej pamiętać. Jeszcze może być o niej głośno.

Napisz do autorki : katarzyna.zuchowicz@natemat.pl