
W obliczu nadciągających wielkimi krokami eliminacji do mistrzostw świata w Brazylii nagląca staje się kwestia nowego trenera kadry narodowej. Według "Gazety Wyborczej" pewniakiem na to stanowisko jest Waldemar Fornalik. Umowa ma obowiązywać przez półtora roku, nawet jeśli zmieni się prezes PZPN. Już dziś zaczną się konsultacje działaczy w tej kwestii.
Swoje stanowisko miałby zachować asystent trenera Jacek Zieliński, który przez ponad dwa lata pracy z Franciszkiem Smudą zdobył wiele informacji na temat działania kadry i pomógłby nowemu selekcjonerowi płynnie wejść do pracy.
Czytaj także naszą analizę: Nowak, Skorża, a może ktoś z zagranicy? Kto selekcjonerem po Smudzie?
Fornalik jest chwalony za dobre prowadzenie Ruchu Chorzów, który pomimo znacznie niższego budżetu zajął wysokie drugie miejsce w lidze i grał w finale Pucharu Polski. Poza tym świetnie wyszukuje piłkarzy i jest specjalistą w trenowaniu stałych fragmentów gry.
Mało prawdopodobne jest też zatrudnienie obcokrajowca, choć na giełdzie nazwisk pojawiają się Niemiec Ottmar Hitzfeld czy Portugalczyk Jorge Costa. O posadzie selekcjonera na razie nie mogą myśleć też pracujący w USA Piotr Nowak czy Henryk Kasperczak, który prowadził już kilka reprezentacji narodowych.
Doniesienia o szansach Fornalika skomentowała minister sportu Joanna Mucha. - Nie ma potwierdzenia tego wyboru.Uważam, że ten wybór terenera rezpentacji powinien być wyborem w postępowaniu konkursowym i tego mi w PZPN-ie ciągle brakuje – stwierdziła w rozmowie z Janiną Paradowską w "Poranku radia TOK FM". – Trener Fornalik to osoba, która ma osiągnięcia. Potrafi stworzyć grę zespołową, sprawić, że drużyna gra jak prawdziwy zespół. Ale mi brakuje tego postępowania konkursowego - zaznaczyła minister sportu.
– Jest to trener bardzo uznany, człowiek dość młody, bardzo sympatyczny. Jeździ na różne kursy i szkolenia, wyszukuje nowinki. Jak widać z sukcesami, bo Ruch Chorzów, klub z małym budżetem zaprezentował się bardzo dobrze – ocenił delegat UEFA. – To bardzo dobry kandydat, ale o wyborze nie powinien zadecydować zarząd (…), ale ludzie którzy się znają, czyli Antoni Piechniczek, Jerzy Engel, czyli ludzie, którzy się najlepiej na tym znają z kierownictwa PZPN – postulował Listkiewicz w TVN24.
