Lech Wałęsa stracił niedawno syna Przemysława
Lech Wałęsa stracił niedawno syna Przemysława Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta

Mój syn nie wytrzymał psychicznie – podkreślił Wałęsa. Były prezydent, według informacji "Newsweeka", niespodziewanie zabrał głos w tej sprawie podczas konferencji naukowej IPN na temat stanu wojennego. W dramatycznym przemówieniu bronił się przed pomówieniami o współpracę ze służbami i odniósł się do śmieci syna Przemysława.

REKLAMA
Wałęsa najpewniej przytoczył nazwisko prof. Sławomira Cenckiewicza, ponieważ ten 20 stycznia miał wygłosić referat pod tytułem "Przewodniczący - Noblista - Bolek - Prezydent. Kim jest naprawdę Lech Wałęsa?" Historyk jest jednym z głównych badaczy przeszłości byłego prezydenta.
16 stycznia odwołał jednak wystąpienie "w związku z niedawną tragedią rodzinną państwa Wałęsów". Miał na myśli śmierć Przemysława.
Ten komunikat nieoczekiwanie skomentował sam Wałęsa. "Sławomir Cenckiewicz kłamco nie było dla mnie żadnego zaproszenia na Twoją konferencję, jeśli stchórzysz w piątek to ja zrobię konferencję o sprzecznych narracjach" – napisał na Facebooku.
Cenckiewicz nie pozostał mu dłużny."Lech Wałesa atakuje mnie za to, że chcąc uszanować porządek moralny i prawo do spokoju jego rodziny (o co jeszcze w dniu śmierci Przemysława apelował przecież jego syn Jarosław) zrezygnowałem z wygłoszenia referatu (…). Wcześniej składano mu (Wałęsie – red.) wielokrotnie oferty dyskusji i spotkań, które konsekwentnie odrzucał przy okazji ordynarnie mnie obrażając (nierzadko też moją mamę)".
"Żałoba w polskiej tradycji po zmarłym synu nie trwa 3 miesiące tylko od 9 miesięcy do roku. Jej zewnętrznym przejawem jest zazwyczaj noszenie czarnych ubrań oraz powstrzymywanie się od korzystania z rozrywki (najczęściej od tańca i picia alkoholu). Każdy rodzic emocjonalnie indywidualnie przechodzi ten proces i ma do tego prawo. Nikt kto nie stracił własnego dziecka nie jest w stanie nawet wyobrazić sobie bólu jaki przeszywa serce rodzica" – odpowiedział z kolei Wałęsa.
Źródło: Newsweek

Napisz do autora: piotr.rodzik@natemat.pl