
Kaczyński przejął naTemat – napisano, gdy ogłosiliśmy totalną klapę protestu studentów. Nie dowierzam, że fiasko tego wydarzenia kogokolwiek dziwi. W kraju, w którym 3/4 młodych uważa, że "obowiązkiem państwa jest zapewnienie obywatelom dobrobytu”? Tu, gdzie połowa Polaków w wieku 18-29 lat zagłosowała na Kaczyńskiego i Kukiza, torując PiS drogę do władzy? Naprawdę?
REKLAMA
Szacunek należy się tym, którzy w środę pod hasłem "Protest Studentów” wyszli na ulice. Ale spójrzmy prawdzie w oczy. Po pierwsze, w skali kraju była ich garstka (już wcześniej odcięło się kilka dużych uniwersyteckich organizacji). Po drugie, twarz tych demonstracji wcale nie była studencka. Dominowały osoby 40+. Gdyby żacy wyszli tłumnie, starsi by się "rozpłynęli”. A tak? Mamy wizerunkowy strzał w stopę i celne żarty o "studentach z uniwersytetu trzeciego wieku”.
Porażka wczorajszego wydarzenia przynosi jednak dużo bardziej poważne wnioski. Przede wszystkim to kolejny dowód na to, że rząd PiS może się czuć bezpiecznie. Jeśli ktoś miał złudzenia, że obecną władzę mogą "obalić” młodzi, teraz musi się ich ostatecznie pozbyć. Nie ma powrotu do 2007 roku, kiedy młodzi "zabrali babci dowód” i dali zwycięstwo Platformie Obywatelskiej. Zobaczyliśmy to na ulicach nie po raz pierwszy. Na demonstracjach KOD-u 20-latków też ze świecą szukać. To kluczowy, choć mam wrażenie, że lekceważony kłopot obrońców demokracji.
Odwrót studentów i absolwentów widać także w liczbach. Kiedy się przyjrzeć temu, kim są, co myślą, czego chcą Polacy przed 30-stką, jasne staje się, że skrajną naiwnością jest oczekiwanie antypisowskiej mobilizacji w tej grupie. To właśnie ona w 2015 roku wygrała dla PiS wybory. Na tę partię zagłosowało wtedy 25 proc. osób w wieku 18-29 lat. Dodajmy 20 proc. Kukiza i 17 proc. Korwina. Wychodzi, że ponad 60 proc. młodych Polaków poparło partie światopoglądowo prawicowe. To była wyborcza deklasacja, wręcz masakra, której nie odwróci skok na Trybunał Konstytucyjny czy ograniczenia dla dziennikarzy w Sejmie.
Jest jeszcze jedna bardzo wymowna statystyka. W 2013 roku sondażownie zapytały Polaków, czego oczekują od państwa. Wyszło, że to wśród studentów najczęściej pada odpowiedź: "obowiązkiem państwa jest zapewnienie bezpłatnej opieki zdrowotnej i edukacji, miejsca pracy, minimalnego wynagrodzenia, dachu nad głową”. Słowem – studenci chcą socjalu. Niepamiętający PRL-u, rozczarowani przymusem emigracji, rządami PO, bezrobociem, bezowocnymi studiami, "śmieciówkami” – tacy są.
72 proc. – tylu uczniów i studentów wyraża przekonanie, że zapewnienie obywatelom dobrobytu należy do obowiązków państwa;
Dlaczego uważam, że studenci są "idealnymi wyborcami PiS"? Właśnie dlatego, że - nie tylko statystycznie rzecz biorąc – są przykładem na połączenie tych motywów, dzięki którym PiS zdobył władzę. Poczucie krzywdy, niesprawiedliwości i oczekiwanie opieki ze strony państwa łączy się u większości z nich z tożsamościową "nadbudową". Dziś to jest opis prawdziwej Polski – również na uczelniach. Wmawiając sobie, że jest inaczej, tylko pompujemy bańkę informacyjną, w której ta antyrządowa część społeczeństwa jest dziś uwięziona.
Napisz do autora: michal.gasior@natemat.pl
