Film, na którym Trump sprowadza Melanię do "parteru" robi furorę w sieci.
Film, na którym Trump sprowadza Melanię do "parteru" robi furorę w sieci. Fot. Youtube

W tym tygodniu cały świat żył inauguracją Donalda Trumpa. Jednak najwięcej kontrowersji wzbudziły nie słowa czy wygląd nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych, ale jego zachowanie wobec Pierwszej Damy. A konkretnie traktowanie jej z buta. Ludzie zaczęli Melanii współczuć, wczoraj Paulina Młynarska napisała nawet ciepły, empatyczny list do nowej prezydentowej. A mnie Melanii wcale nie jest żal. I nie dlatego, że ma to, na co zasłużyła.

REKLAMA
Po pierwsze, uznanie Melanii za mimowolną ofiarę całej sytuacji jest po prostu seksistowskie. Pierwsza dama nie jest zahukaną dziewczyną z prowincji, która urodą i nieśmiałością zauroczyła mizoginistycznego tyrana. Trudno zakładać, że słoweńska dziewczyna, która przyjechała podbić Stany Zjednoczone, pozowała dla najbardziej znanych fotografów i była modelką najznakomitszych projektantów nie ma na siebie planu, a pierwszą damą stała się z przypadku i wcale jej ta rola nie odpowiada. To rola, do której przygotowywała się od lat. I w tym czasie była pierwszym klakierem swojego męża przy głoszeniu jego ksenofobicznych i seksistowskich racji.

Barack Obama nie urodził się w Stanach Zjednoczonych

Kiedy w 2011 roku Donald Trump podważał wiarygodność aktu urodzenia Baracka Obamy i tym samym kwestionował jego prawo do piastowania najważniejszego urzędu w państwie Melania stała z swoim mężem murem. W wywiadzie telewizyjnym w The Joy Behar Show zarzekała się, że akt urodzenia Obamy zaprezentowany na stronach Białego Domu jest sfałszowany.
Dodała też, że absolutnie wspiera Trumpa w jego "urodzeniowej" krucjacie, ponieważ robi to dla dobra Ameryki. Także jej zdaniem wpuszczanie imigrantów do Stanów wiąże się z sukcesywnym upadkiem kraju. Podkreślmy, że mówi to kobieta, która przez pół roku nielegalnie pracowała w USA, będąc tam na prawach turystki.
Podobną moralnością Kalego wykazała się, gdy burzyła się na wyciągnie jej niechlubnych zdjęć z przeszłości, ale przeciwko ponownemu wałkowaniu skandali obyczajowych Clintonów nie miała nic. "To oni zaczęli tę wojnę", "Zasłużyli sobie na to".
Kobieca solidarność
Paulina Młynarska w swoim liście odwołuje się do kobiecej solidarności. Twierdzi, że wszystkie gromy, które lecą teraz na Melanię są efektem nienawiści wobec kobiet. Co więcej, Paulina Młynarska nazywa polskie kobiety tkwiące w nieszczęśliwych, przemocowych związkach: polskimi Melaniami.
Otóż (pomijając fakt, że polskim kobietom do wygód amerykańskiej pierwszej damy jest dalej niż z Radomia do Waszyngtonu) Melania, jak mało kto wykazała się nienawiścią wobec kobiet, kiedy na zarzuty dziewczyn oskarżających Trumpa o mobbing i molestowanie odpowiadała, że same się nadstawiały. I to nie tylko będąc same w pokoju z Donaldem, ale przy Melanii, pod jej nosem! Bez zmrużenia oka broniła mężczyzny, który publicznie lekceważy kobiety (w tym ją samą, bo niby czemu miałaby być wyjątkiem) i z dumą oznajmia, że każda cipka w Ameryce należy do niego. Jak zareagowała na taśmy Hollywood Acces? – Uważałam jego słowa za bardzo nie na miejscu. Ale on mnie przeprosił, a ja te przeprosiny przyjęłam.
Z drugiej strony, co innego mogła powiedzieć? Być może do przeprosin była dołączona oferta zareklamowania autorskiej linii biżuterii Melanii na stronach Białego Domu, która dzień po zeszła z magazynów na pniu.
Dziś trudno się nie zgodzić z publicystką The Independent, że bardziej niż Melanii należy współczuć milionom amerykańskich kobiet, których prawa Trump zaczyna sukcesywnie ograniczać.