Oto okładka, która rozpoczęła kolejną debatę o zdrowiu Angeliny Jolie.
Oto okładka, która rozpoczęła kolejną debatę o zdrowiu Angeliny Jolie. fot. National Enquirer

Angelina waży już tylko 34 kilogramy! Wygląda jak szkielet i jest na granicy śmierci! – takimi komunikatami epatują plotkarskie gazety, które publicznie martwią się o "Angie". Aktorka, która rzekomo obwinia się o rozwód z Bradem Pittem, rzekomo głodzi się z rozpaczy.

REKLAMA
A wszystko to zilustrowane przez tabloid rzekomo aktualnymi i rzekomo autentycznymi zdjęciami aktorki, która rzekomo załamana po rozstaniu z mężczyzną swojego życia, rzekomo rozpoczęła "strajk głodowy". "Czy najbliżsi gwiazdy powinni zacząć się martwić?" – pochyla się z troską jeden z serwisów internetowych. Wydawałoby się, że jeśli naprawdę są najbliżsi, to nie potrzebują pomocy mediów, żeby to wiedzieć. Teraz o tym, co rzekomo spotkało aktorkę ludzie debatują na fejsie, twitterze i forach.
Choć trochę za dużo tych "rzekomo", by można było stwierdzić coś ze stuprocentową pewnością, ale przecież można profilaktycznie pochylić się nad "biedną Angie". Co prawda doniesienia o tym, że umiera z głodu i musi być karmiona przez sondę pojawiają się od lat średnio raz na kwartał, a potem okazują się wierutną bzdurą – aktorka gra, bywa, działa – ale coś takiego jak fakty nie może powinno przecież wpływać na nakład tabloidu i zakłócać zbiorowego uczestnictwa w interaktywnej opowieści. W baśni. Bo historia, którą plotkarskie media tworzą o Angelinie Jolie, to nic innego jak bajka.
Jest w niej wszystko, czego potrzebuje baśniowa narracja. Jest bezpowrotnie utracone szczęście - sielanka domowego ogniska (związek Angeliny i Brada). Jest zła, ewentualnie głupia, kobieta, która odrzuca mężczyznę w imię jakichś fanaberii (Angelina). I wreszcie jest też surowa, ale sprawiedliwa kara za zbrodnię przeciwko kobiecemu powołaniu, lojalności i społecznej harmonii (śmierć głodowa z rozpaczy).
logo
Jaki płynie z niej morał? Umierająca z głodu Angelina ma być przestrogą dla wszystkich kobiet, którym wydaje się, że mogą bezkarnie kierować swoim życiem. Przypomnieniem, że mimo tego całego równouprawnienia są odwieczne prawa natury (antropolodzy nazywają je patriarchatem), które wrócą jak bumerang i ujarzmią hardą niewiastę. Pewnych rzeczy kobieta po prostu nie może zrobić bezkarnie. A Jolie zrobiła ich już kilka - np., ku oburzeniu konserwatywnych mężczyzn, podjęła decyzję o prewencyjnym usunięciu jajników i jajowodów. Chciała żyć, bo rak zabił jej matkę, babcię i ciotkę.
Czy Angelina jadła dziś z talerza, spodka czy przez sondę? Waży 34, 44 czy 54 kilogramy? Tabloidy będą ekscytować się wyssanymi z palca historiami, bo fakty są po prostu nudne. Jolie właśnie została twarzą zapachu Mon Guerlain, a całe wynagrodzenie przekaże na cele charytatywne.
logo
fot. Tinseltown / shutterstock.com

Napisz do autorki: anna.dryjanska@natemat.pl