
Noc z 16 na 17 grudnia była jedną z najgorętszych w historii polskiego Sejmu. Stanowczy protest posłów opozycji i blokada parlamentu urządzona przez Polaków rozczarowanych działaniami Prawa i Sprawiedliwości sprawiły, iż wielu politykom puszczały. Boleśnie przekonał się o tym Paweł Olszewski z Platformy Obywatelskiej, który został wówczas wciągnięty w przepychanki z posłami partii rządzącej.
REKLAMA
Następnego dnia to jednak z niego próbowano zrobić agresora. "Podczas wczorajszych obrad Sejmu doszło do ataku fizycznego na posła Marka Suskiego z Prawa i Sprawiedliwości. Na początku wydawało się, że za atakiem stał Michał Szczerba z klubu PO. Jednak materiał wideo, do którego udało nam się dotrzeć rzuca nowe światło na sprawę, wskazując, że może być to poseł Paweł Olszewski" – donosiło TVP Info. – Do ataku na mnie z tyłu, przyznał się poseł PO Paweł Olszewski – twierdził na antenie Telewizji Republika wspomniany poseł Suski.
Jak było naprawdę, Paweł Olszewski dokładnie zdołała wcześniej wyjaśnić w rozmowie z naTemat . – Poseł Suski zaatakował mnie pięścią, a jeszcze marszałek Terlecki - nie wiadomo dlaczego - mnie przytrzymywał. Złapałem Suskiego za rękę, a ten bezwładnie upadł. To dziwne, że był taki niestabilny, przecież waży ode mnie dwa razy więcej. Wyglądał na nietrzeźwego – tłumaczył polityk Platformy Obywatelskiej. Jego wersję potwierdzało też jedno z nagrań dokumentujących sejmowe wydarzenia z 16 i 17 grudnia.
Tu dobrze widać jak poseł Suski mnie uderza pięścią pic.twitter.com/p1u7JqT29Z
— Paweł Olszewski (@PawelOlszewski) 17. Dezember 2016
Teraz sprawa poszła jeszcze dalej. Zajmuje się nią Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która nadała Pawłowi Olszewskiemu status pokrzywdzonego i wszczęła śledztwo w sprawie naruszenia w Sejmie jego nietykalności "poprzez złapanie, a następnie pociągnięcie za rękę, odpychanie i uderzenie pięścią w prawe ramię".
Wątpliwe, by da decyzja podwładnych spodobała się ministrowi sprawiedliwości i prokuratorowi generalnemu Zbigniewowi Ziobrze. Wszczynając to śledztwo warszawscy śledczy sprawców będą bowiem zmuszeni szukać wśród kolegów szefa Solidarnej Polski z koalicji rządzącej.
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
