
Latają praktycznie w każdy weekend. Na trasie Okęcie – Balice rządowe samoloty typu Embraer oraz wojskowe maszyny typu Casa z prezydentem lub panią premier na pokładzie kursują raz po raz. Tymi drugimi jednak VIP-y nie powinny być transportowane.
Parę lat temu za to samo ostro krytykowany był premier Donald Tusk. Ówczesny szef rządu na weekendy wracał do Trójmiasta, co – jak pisaliśmy w 2012 roku – kosztowało podatników grubo ponad milion złotych rocznie. Teraz portal wp.pl opisuje, że "dobra zmiana" w tej kwestii akurat nic nie zmieniła. Prezydent Andrzej Duda i premier Beata Szydło raz po raz latają z Warszawy do Krakowa. Czasem Embraerami, czasem Casami, które absolutnie nie są przystosowane do transportu VIP-ów.
Według generała Waldemara Skrzypczaka (w rządzie PO-PSL był wiceministrem obrony odpowiedzialnym za zakup samolotów Casa) maszyny te nie mają np. odpowiedniego wyposażenia ratunkowego, jakie jest wymagane przy przewozie najważniejszych osób w państwie. – Wyposażenie jest wybitnie wojskowe, a piloci są szkoleni do transportowania żołnierzy – tłumaczy Skrzypczak. MON tymczasem nie wyjaśnia, czy te wojskowe maszyny spełniają odpowiednie wymogi, aby przewozić nimi prezydenta, czy szefową rządu.
Casy stacjonują w krakowskiej 8 bazie lotnictwa transportowego. Są w dyspozycji MON, ale Kancelaria Premiera czy Kancelaria Prezydenta też mogą z nich skorzystać, jak z taksówki. Wystarczy zamówić lot za pośrednictwem Dowództwa Generalnego Sił Zbrojnych. Maszyny te są wykorzystywane także do transportu krwi, organów do przeszczepów, czy do... przewozu zatrzymanych, choćby Polaków deportowanych z Wielkiej Brytanii.
źródło: wp.pl
