
Wyniki najnowszego sondażu poparcia dla partii politycznych na Węgrzech przyniosły spore zaskoczenie. Co prawda rządząca partia Fidesz przewodzona przez Viktora Orbána wciąż cieszy się poparciem większości społeczeństwa, jednak na drugim miejscu swoja pozycję wyraźnie umacnia Węgierska Partia Socjalistyczna. Coraz lepiej wyglądają też notowania Zielonych.
REKLAMA
Choć zdecydowana przewaga ugrupowania Viktora Orbána utrzymuje się na niezmiennie wysokim poziomie od czasu wygrania przez nią wyborów w 2010 i 2014 roku, wreszcie są przesłanki ku temu, by spodziewać się, iż jakakolwiek zmiana na węgierskiej scenie politycznej będzie kiedyś możliwa. Kondycja demokratycznej opozycji dawno nie wyglądała bowiem tak dobrze.
Zgodnie z najnowszym sondażem, partia Fidesz cieszy się dziś poparciem niemal połowy węgierskiego społeczeństwa. Na lewicową MSZP zagłosowałoby 20 proc. respondentów instytutu Publicus. Ostatni raz partie zbliżyła się do tego wyniku prawie rok temu. I choć nie wygląda to może imponująco, bo orbanowcy wciąż mają około 29 punktów przewagi, to trzeba pamiętać, że jeszcze niedawno lewica nie była w stanie przekroczyć poziomu 10-proc. poparcia.
Pewien optymizm co do przyszłości węgierskiej demokracji budzi również sukcesywnie odnotowywany spadek poparcia dla nacjonalistycznej partii Jobbik, które wynosi obecnie 15 proc. Jeszcze w 2014 roku na partię o faszyzującym programie zagłosowało aż 20 proc. wyborców.
Powolną zmianę sytuacji na Węgrzech obrazują nie tylko statystyczne słupki. Od jakiegoś czasu obserwujemy też większą mobilizację węgierskiego społeczeństwa do okazywania niechęci w stosunku do swojego autorytarnego przywódcy. Podczas obchodów 60. rocznicy rewolucji węgierskiej w październiku ubiegłego roku Orbán został wybuczany, pokazywano mu środkowy palec i nazywano "viktatorem”. Węgrzy coraz głośniej domagają się zwrotu polityki kraju w kierunku demokracji.
Napisz do autora: lidia.pustelnik@natemat.pl
