
"Chciałbym poinformować wszystkich zainteresowanych, ze podjąłem decyzje, która nosiłem w sobie od pewnego czasu. Ze względu na zdrowie i już 'podeszły' wiek oraz konkurencję, która pozwala spać spokojnie. Ze względu na spokój ducha mojego i mojej rodziny, kończę piękną przygodę z Reprezentacja Polski w piłce nożnej" – poinformował w środę Artur Boruc, były już bramkarz biało-czerwonych.
"Dziękuję wszystkim szkoleniowcom z trenerem Adamem Nawałką na czele. Dziękuję kolegom piłkarzom i wszystkim sztabom szkoleniowym, z którymi miałem przyjemność współpracować. Dziękuję przyjaciołom, którzy byli ze mną na dobre i na złe. Dziękuję wszystkim, zarówno tym, którzy trzymali za mnie kciuki, jak i tym niechętnym, którzy napędzali mnie do jeszcze bardziej wytężonej pracy. Dziękuję wszystkim za te kilkanaście lat wspólnych wzlotów i upadków" – czytamy w obszernych podziękowaniach, które Artur Boruc dołączył do zamieszczonego na Instagramie oświadczenia o rozstaniu z reprezentacją.
Zaledwie 20 lutego Artur Boruc obchodził swoje 37. urodziny. Z reprezentacja Polski w piłce nożnej był związany prawie nieprzerwanie od 28 kwietnia 2004 roku, gdy zadebiutował w 59. minucie rozgrywanego w Bydgoszczy towarzyskiego meczu z Irlandią. Dzięki kolejnym latom spędzonym w kadrze narodowej Boruc zdołał niedawno pobić bramkarski rekord (64) liczby występów w biało-czerwonych barwach.
Nie przeszkodziły mu w tym nawet liczne skandale i konflikty ze sztabem trenerskim, w które popadał. Zwykle przez zamiłowanie do imprezowego stylu życia. Za urządzanie spektakularnych balang podczas wyjazdów na mecze lub zgrupowania kilka razy był zawieszany lub wykluczany z reprezentacji. Dość szybko każdy z kolejnych selekcjonerów był jednak zmuszony do darowania mu grzechów i sięgnięcie po jego wielki talent.
Ostatni tego typu skandalik miał miejsce w październiku ubiegłego roku i mówiło się, iż Adam Nawałka też dołączy do grona trenerów, którzy stracą cierpliwość do stylu życia Artura Boruca. Jak widać, przechodzący dziś do reprezentacyjnych legend bramkarz postanowił Nawałce tej trudnej decyzji oszczędzić.
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
