Polski rząd nie chce, by Donald Tusk przez kolejne 2,5 roku piastował stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej.
Polski rząd nie chce, by Donald Tusk przez kolejne 2,5 roku piastował stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. Fot. Mieczysław Michalak / AG

Donald Tusk nie może spodziewać się poparcia rządu własnego kraju w kolejnych wyborach na przewodniczącego Rady Europejskiej. Niemniej, nawet jeśli PiS będzie starało się zrobić wszystko, by zapobiec jego reelekcji, unijni przywódcy mają sposób, by utrzymać go na stanowisku na drugą kadencję – donosi "Fakt”.

REKLAMA
O tym, czy Donald Tusk utrzyma stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej zadecyduje dwudniowy szczyt Unii Europejskiej, który rozpocznie się już dzisiaj. W ostatnich dniach stało się jasne, że polski rząd jest zdecydowanie przeciwny takiemu rozwiązaniu i na stanowisku przewodniczącego widziałby raczej Jacka Saryusza-Wolskiego. By przekonać unijnych urzędników o jego zaletach, specjalny list w sprawie Saryusza-Wolskiego wystosowała nawet premier Beata Szydło.
Teraz "Fakt” donosi, że jest sposób na to, by mandat Tuska został odnowiony nawet bez przeprowadzenia wyborów, a więc z pominięciem kandydatury przedstawionej przez polski rząd. Traktat lizboński stanowi bowiem, że "mandat przewodniczącego jest jednokrotnie odnawialny”. Decyzja o wdrożeniu tej procedury zależy od prezydencji maltańskiej.
Procedurę zablokować może 35 proc. ludności UE, a więc prócz Polski sprzeciw musiałyby wyrazić jeszcze 3 inne państwa członkowskie. Tymczasem nasz rząd w krucjacie przeciwko Tuskowi wciąż wydaje się być odosobniony.
Jacek Saryusz-Wolski nie został zaproszony na szczyt UE. — Panuje pogląd, że dla wystosowania takiego zaproszenia potrzebna jest jednomyślność państw UE, a takiej jednomyślności nie ma – oświadczyła Wendy Borg, rzeczniczka maltańskiej prezydencji.
Głosowanie nad kandydaturą Donalda Tuska ma odbyć się w czwartek, na początku szczytu w Brukseli. Jak dotąd poparcie dla Tuska deklarują między innymi Niemcy, Wielka Brytania, Szwecja, Łotwa, Słowacja, Bułgaria.
Źródło: fakt.pl

Napisz do autora: lidia.pustelik@natemat.pl