Michał Przybył wydobył kolekcję ojca ze strychu domu, aby pokazać ją pasjonatom. Jego entuzjazm jest zaraźliwy.
Michał Przybył wydobył kolekcję ojca ze strychu domu, aby pokazać ją pasjonatom. Jego entuzjazm jest zaraźliwy. Fot. screen/facebook.com

Pierwsze wspomnienie z ojcem? To oczywiście mnóstwo wojskowych czapek w każdym kącie – śmieje się Michał Przybył ze wsi pod Cieszynem. Michał postanowił udostępnić kolekcje mundurów, czapek, odznaczeń swego ojca. Nie może jednak znaleźć odpowiedniego pomieszczenia, które pomieści gigantyczny zbiór. Przybył: – Pięć miesięcy zajęło mi wyjęcie i skatalogowanie tylko części zbiorów. A przecież przybywają nowe. Zdobyłem mundur generała Gocuła.

REKLAMA
"Nazywam się Michał Przybył. Jestem 27-latkiem, mieszkającym w małej miejscowości koło Cieszyna, który pragnie, poprzez swoje zainteresowania i fascynację historią Polski, propagować i kultywować tradycję oręża Wojska Polskiego. Postanowiłem napisać do Państwa ten list z prośbą o wsparcie" – czytamy w liście przesłanym do redakcji. Było w nim coś, co nie pozwalało zignorować tej historii. Dotarliśmy do autora listu.
Na wsi mieszkają pasjonaci
Michał o kolekcji swojego ojca mówi z energią, trudno mu wejść w zdanie i zadać pytanie. Gdy Mariuszowi Andrukiewiczowi z Cieszyna opowiadam pierwsze wrażenia z rozmowy z Michałem, wybucha śmiechem.
– To rzeczywiście, człowiek o niezwykłej pasji i energii. Poznałem go przypadkiem. Dwa lata temu przyszedł do naszej fundacji, bo szukał pomieszczeń na kolekcje. Udostępniliśmy je, ale szybko okazało się, że jest za małe – wspomina szef Fundacji Rozwoju Przedsiębiorczości Społecznej "Być Razem".
Zaczęło się od filmu o starym Czechu
W telefonie słychać trzask zamykanych drzwi auta. Krótki warkot silnika. Po chwili znów trzaśnięcie. Michał pracuje jako kierowca. 27-latek przejął kolekcję po ojcu, Sewerynie. – Tata miał czternaście lat, gdy obejrzał film o Czechu, który zbierał nakrycia głowy. Tata powiedział sobie, że chciałby mieć, chociaż część takiej kolekcji. No cóż... Samych czapek jest około 800 – opowiada.
Ojciec chłopaka, Seweryn był pogranicznikiem. Przez ponad 40 lat rosła kolekcja mundurów, czapek, odznaczeń, naszywek i innych elementów umundurowania z okresu "zimnej wojny". – Oczywiście, że pamiętam pierwszą czapkę, dostałem ją od kolegi. Była niekompletna. Dokupiłem elementy, a do tego biały otok, bo mi się po prostu podobał. No i wyprałem, jak umiałem – śmieje się ojciec Michała.
Nie mam miejsca na podwójne egzemplarze
Niewiele osób wiedziało o kolekcji. Ojciec Michała nie chwalił się zbiorami. – Kolega z podstawówki wiedział. No, a jak później miałem te 17 lat, to znajomi już dziwnie patrzyli na chłopaka, który zbiera czapki. Z wiekiem znów zrobiło się to normalne – opowiada Seweryn. No chyba jednak nie do końca. – Na drugim roku za cały swój żołd kupiłem odznakę KOP-u – wyznaje. Na czapkę francuskiego policjanta "czaił się" kilka miesięcy. Wypatrzył ją w sklepie z militariami w Katowicach. – A jak mieszkałem w Poznaniu, to chodziłem na "rzeźnie", bazar. Czasem można było, gdzieś w kącie wypatrzyć coś ciekawego. Wymieniałem się czasem, ale gości od czapek, takich jak ja było wówczas niewielu – wylicza.
Zbiory były ukryte były na strychu domu, wypełniały też drugie mieszkanie należące do Przybyła. Chyba nikt do końca nie zdawał sobie sprawy z rozmiarów kolekcji. Przybył przyznaje, że nie miał czasu na porządkowanie zbiorów. – Jak zacząłem otwierać kolejne kartony i katalogować, wówczas przekonałem się, ile tego jest – dodaje Michał. Prace nad uporządkowaniem zbiorów zajęły pięć miesięcy.
Cześć została wyeksponowana, ale reszta i tak spoczywa na strychu. – Jest jeszcze ponad 10 tysięcy książek. Zbieraliśmy też stare motory, ale zajmowały dużo miejsca, więc sprzedaliśmy. Dlatego u nas nie ma podwójnych egzemplarzy, dwóch takich samych eksponatów – tłumaczy. Kolekcja dalej rośnie. Swój mundur przekazał mu nawetgen. Mieczysław Gocuł, do niedawna szef Sztabu Generalnego WP.
Michał: – Mundur otrzymałem od niego rok temu, dotarł w dniu moich urodzin – śmieje się Przybył. Jak go zdobył? Napisał list do generała. – A mundur rektora WAT-u, generała dywizji Zygmunt Mierczyka uzyskałem przez jego znajomych - wyjaśnia.
Walkę ze zmorą muzealników
Na półce leży czapka pierwszego oficjalnego agenta FBI w Polsce. Zbiór wymaga ciągłej pracy. Przede wszystkim czyszczenia i walki z... molami, jak w prawdziwym muzeum. – Stosujemy
kulki na mole, mydło. Zapach jest trochę specyficzny, ale przy tej ilości ubrań trzeba zabezpieczać – komentuje.
Seweryn przyznaje, że pasja zbliżyła go z synem. – Często rozmawiamy. Doradzam mu, a czasem sprowadzam na ziemię. Widzę ile wysiłku włożył w pozyskanie pomieszczeń i uporządkowanie kolekcji – tłumaczy 27-latek.
Chłopak ma marzenie
Rzeczywiście entuzjazm jego syna jest wręcz zaraźliwy. Michał przeniósł kolekcję z fundacji do skansenu w niedalekich Ochabach Wielkich. – Oj, wiele jest rzeczy, które mnie zainteresowały w tym zbiorze. Najbardziej "lotniskowce" czapki wojskowe ze Wschodu. Co ciekawe, ten człowiek zaczął tworzyć kolekcje, gdy innym się to jeszcze nie śniło. Z hobbystami tak jest, że zawsze na coś wpadną – komentuje Maciej Bieniek, właściciel ochabskiego skansenu.
Tam jest ok. 100 metrów kwadratowych przestrzeni. Zdaniem syna kolekcjonera, aby pokazać wszystko, potrzebne byłoby dziesięć razy więcej. Na razie zbiór w tym miejscu może być do października. – Marzy mi się muzeum, interaktywne centrum historyczno-edukacyjne. Wierzę, że się uda stworzyć takie miejsce – mówi z przekonaniem 27-latek.

Napisz do autora: wlodzimierz.szczepanski@natemat.pl