
Co z tego, że lubicie takie same filmy, czytacie podobną literaturę, skoro jego idolem jest Janusz Korwin-Mikke, a ona jednak woli czytać felietony Magdaleny Środy... Amerykanie wpadli na pomysł jak j połączyć ludzi, tak aby idealnie do siebie pasowali. Okazuje się, że nic tak nie zbliża, jak nienawiść do tych samych rzeczy.
REKLAMA
Aplikacja Hater pomaga znaleźć miłość kierując się nie takimi samymi zainteresowaniami, jak to zazwyczaj bywa, a niechęcią do podobnych rzeczy. Pomysł zbudowany jest podobnie jak inna popularna apka Tinder. Ale tym razem ma zadanie ma dopasować hejterów, którzy czują niechęć do tych samych rzeczy, zjawisk czy poglądów.
Sama aplikacja działa w pozornie prosty sposób. Tak jak to ma miejsce na Tinderze, tworzysz swój profil wpisując co cię najbardziej w życiu denerwuje. Wybierasz potencjalną osobę, z którą chcesz się umówić na randkę, przesuwając jej zdjęcie w prawo (akceptacja) lub w lewo ( do kosza) Na przykład możesz wybrać: niechęć do stania do kolejce, wysiłku fizycznego, czy nawet kaca. Nie brakuje też bardziej ambitnych pytań dotyczących preferencji politycznych, czy światopoglądowych.
Do wyboru są cztery typy możliwości reakcji na pojawiające się komunikaty: nienawiść, miłość, a także "lubię" lub "nie lubię". W aplikacji Hater jest obecnie ponad 2 tys. zagadnień. Na podstawie naszych wyborów, stworzy się algorytm, który pozwala dopasować nam drugą osobę, która w podobny sposób "nienawidzi" jak my.
Chociaż na pierwszy rzut oka, aplikacja wydaje się co najmniej kontrowersyjna, od momentu pojawienia się na rynku ( w lutym), natychmiast stała się jedną z najchętniej ściąganych aplikacji App Store. Tylko w USA "Hater" został już ściągnięty przez 200 tys. użytkowników, z kolei w Europie okazuje się, że najwięcej zakochanych hejterów pochodzi z Niemczech.
Pomysłodawcą appki jest Brendan Alper, kiedyś finansista i bankier, ostatnio twórca scenariuszy komediowych. Co ciekawe sam pomysł na apkę powstał właśnie w trakcie tworzenia satyrycznego skecza. Kiedy jednak skończył pisać scenariusz, zadziałał jego instynkt finansisty: Alper postanowił swój pomysł przekuć na biznes.
Aby zainstalować Hatera potrzebne jest przede wszystkim konto na Facebooku. Twórca zapewnia, że za jego pośrednictwem nie można nikogo obrażać ze względu na przynależność rasową, etniczną, czy religijną. Można za to ponarzekać na rząd ( na razie tylko amerykański), wytknąć komuś brak gustu, czy złe maniery. Niektóre pytania profilowe są dosyć osobiste: apka pyta np. jaki masz stosunek do aborcji, albo do celibatu księży.
Aplikacja na razie dostępna jest wyłącznie dla użytkowników Apple i tylko po angielsku. Jednak z pewnością ma wielki potencjał. Brendan Alper już zapowiedział, że przygotowuje Hatera na Androida oraz w innych wersjach językowych. Być może doczekamy się także wersji polskiej. Hejerów, trolli czy innych nienawistników internetowych jest pełno na forach, czy całego świata. W mam nieodparte wrażenie, że w Polsce Hater przyjmie się bez większego problemu.
Napisz do autora: oskar.maya@natemat.pl
