Premier Beata Szydło w Sejmie próbowała zaciekle bronić ministra środowiska Jana Szyszki.
Premier Beata Szydło w Sejmie próbowała zaciekle bronić ministra środowiska Jana Szyszki. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

– Sianie lamentu jest waszym sposobem na prowadzenie polityki. Szkodzicie Polsce, a wasz wniosek o odwołanie ministra to jest fake news – powiedziała premier Beata Szydło podczas sejmowej debaty nad wotum nieufności wobec ministra środowiska Jana Szyszki.

REKLAMA
Odwołania ministra Jana Szyszki domagała się Platforma Obywatelska, wspierana przez Nowoczesną i Polskie Stronnictwo Ludowe. Szefowi resortu środowiska zarzucono m.in., że dokonał "rzezi drzew" wprowadzając ustawę dotyczącą ich wycinki. Premier Beata Szydło w Sejmie broniła ministra Szyszki. – Doskonale wiecie, że nowe przepisy dotyczą tylko prywatnych działek i prawa Polaków do decydowania o tym, co dzieje się w ich ogródku. Doskonale wiecie, że Polska jest liderem w zalesianiu, doskonale wiecie, że Polska w europejskiej czołówce pod względem powierzchni lasów – powiedziała.
Później premier mówiła o tym, że "od kilku tygodni opozycja podsyca histerię dotyczącą rzekomej wycinki drzew". – Nielegalne wycinki były za rządów PO na porządku dziennym. Na tym polega wasza hipokryzja. Szkodzicie Polsce, wasz wniosek o odwołanie ministra to jest fake news, który powielacie w różnych miejscach i przy rożnych okazjach – stwierdziła stanowczo. Następnie nazwała ministra Szyszkę "cenionym specjalistą" i wymieniła listę jego zasług.
Zaraz po wystąpieniu premier Szydło, głos zabrał także sam minister środowiska. Zaczął od podziękowań. – Chciałem podziękować za tę debatę, chciałem podziękować pani premier. Jako mężczyzna czułem się trochę nieswojo. To mężczyźni powinni bronić kobiet, a nie odwrotnie – powiedział Szyszko. Dalej wspomniał, że obejmując urząd prosił wszystkie kluby o spotkanie i ich stanowisko na temat tego, jak ma wyglądać polityka ochrony środowiska w rządzie PiS.
Jan Szyszko podkreślił, że chodziło mu o "zrozumienie i działanie dla dobra Polski".
Minister środowiska zwrócił się także do opozycji, proponując rozmowy. – Za czasów mojej młodości, gdy ktoś miał do kogoś jakieś zapytanie, to po prostu przychodził do domu, pukał do drzwi, mówił: "niech będzie pochwalony albo dzień dobry", zdejmował czapkę, dostawał herbatę, kawę i wyjaśniało się wszystkie sprawy. Bardzo bym prosił, aby traktować również to ostatnie moje powiedzenie, jako zaproszenie do mojego domu. Możemy sobie wszystko wyjaśnić – dodał Szyszko.

Napisz do autorki: daria.rozanska@natemat.pl