
Ludziom, którzy po obniżeniu wieku emerytalnego będą mogli jesienią odejść na emeryturę, brakuje składek na kontach. Problem ma 2 mln Polaków, w tym jedna trzecia uprawnionych do przejścia na emeryturę w październiku tego roku. Wypłacane świadczenia mogą być niższe nawet o 1 tys. zł.
REKLAMA
– To będzie tragedia w wielu rodzinach. Mnóstwo osób tylko czeka, aż będzie mogło odejść z pracy, ale gdy dostaną wyliczenie świadczenia z ZUS może się okazać, że nie będą mieli z czego żyć – alarmuje Łukasz Wacławik z Wydziału Zarządzania krakowskiej AGH.
Obniżenie wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn wchodzi w życie 1 października. To spowoduje, że w całym 2017 r. na emeryturę będzie mogło odejść rekordowo dużo, bo aż ok. 550 tys. Polaków. Większość z nich, bo ok. 330 tys., uzyska takie uprawnienia w wyniku obniżenia wieku emerytalnego.
Wielu z nich może przeżyć dramat. Jak ustaliła "Gazeta Wyborcza", 93 tys. osób uprawnionych do emerytury od października (w tym 50 tys. kobiet) nie ma na kontach w ZUS wszystkich składek emerytalnych. W sumie w całym kraju składek brakuje aż 2 mln Polaków pracujących przed 1999 r., którzy nie przeszli jeszcze na emeryturę. Powód? Kapitał początkowy.
Od reformy z 1999 r. każdy ma indywidualne konto emerytalne w ZUS, na które co miesiąc pracodawca przelewa ok. 20 proc. jego pensji na składkę emerytalną. Jednak przed 1999 r. takich kont nie było. Pracodawca przesyłał składki za pracowników zbiorczo. Wpadały do jednego worka. ZUS od kilku lat ma zadanie rozdzielić zaległe składki (sprzed 1999 r.) pomiędzy poszczególnych pracowników.
Ale to od nas ZUS musi dostać dokumenty o wysokości zarobków oraz o latach pracy u poszczególnych pracodawców. Na tej podstawie zdecyduje, czy dopisać do naszego konta kilka, kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy. Sam ZUS nie wie, ile przed reformą zarabialiśmy, więc nie wie, ile dopisać składek do konta. Te zaległe składki fachowo nazywamy kapitałem początkowym.
Chodzi o naprawdę duże pieniądze. W przypadku osoby, która pracowała ponad 25 lat w starym systemie emerytalnym i zarabiała średnią krajową, kapitał początkowy może stanowić trzy czwarte emerytury – nawet 1,5 tys. zł. – Jeżeli więc osoba ta nie wystąpi o naliczenie kapitału, na starość będzie dostawała znacznie mniej, niż powinna – mówi Agnieszka Chłoń-Domińczak, była wiceminister pracy.
ZUS zapewnia, że komuś, kto nie zadbał o naliczenie wszystkich składek, pomoże w naliczeniu kapitału w chwili składania wniosku o emeryturę. Podkreśla też, że nie ponosi winy za zaistniałą sytuację.
Źródło: Gazeta Wyborcza.pl
