"Od pewnego czasu widzimy, że Wspólnota utknęła na mieliźnie" – mówiła Beata Szydło w orędziu do narodu.
"Od pewnego czasu widzimy, że Wspólnota utknęła na mieliźnie" – mówiła Beata Szydło w orędziu do narodu. Fot. TVP

W czwartek wieczorem premier Beata Szydło wygłosiła orędzie do narodu, w którym ostro skrytykowała Unię Europejską. Gorzkie słowa padły z jej ust. Mówiła na przykład o tym, że UE nie idzie do przodu, nie rozwija się, ciężko i ospale reaguje na zagrożenia. A powinna dbać o dobro wspólne, szanować różnice... Aż kusi, żeby w tym orędziu zamienić tylko jedno słowo. Usunąć "Unię" i zastąpić "Polską".

REKLAMA

Tyle się dzieje od półtora roku. Nie ma dnia, by rząd nie zaskoczył nas nowym pomysłem. Sejm przyjmuje ustawę za ustawą, a prezydent wszystko podpisuje. Tyle się dzieje, że można się pogubić. Chaos zapanował wszędzie. I ogólne poczucie, że cofamy się we wszystkim, czego PiS nie ruszy. Unia Europejska, w której Polska przestała być silnym graczem. Edukacja, która cofa dzieci do głębokiego PRL. Lasy, które giną na naszych oczach. Inwestycje, których ubywa. Media publiczne, których nie da się oglądać i słuchać.

Dlatego, parafrazując słowa premier Szydło, możemy powiedzieć: "Od pewnego czasu widzimy, że Polska utknęła na mieliźnie. Zamiast iść do przodu, rozwijać się, rozmienia się na drobne. Z wielkim zaangażowaniem rozwiązuje problemy, które albo sama wygenerowała, albo których znaczenie jest ograniczone". Tym ostatnim może być katastrofa smoleńska. Albo Żołnierze Wyklęci, polityka patriotyczna i obronna oraz wszystko, co z nimi jest związane. Tu widać największe zaangażowanie rządu.

Wolna Polska istnieje od 1989 roku, ale ostatnio dużo słyszymy o tym, że w tym czasie spotkało nas samo zło, zwłaszcza w ciągu ostatnich 8 lat. Próbuje się podważać wszystko, co w tym czasie zostało dokonane. "Dobra zmiana" oznacza jedyny słuszny kierunek. Ciągle to słyszymy. Z tym się już nie dyskutuje. W ostatnich dniach dowiedzieliśmy się, na przykład, że Donald Tusk zawarł z Władimirem Putinem nielegalną umowę na szkodę Polski. Do tego jeszcze afera Amber Gold, prywatyzacja CIECH-u, sytuacja po 10 kwietnia. Liczne zaniedbania, zaniechania, łamanie prawa...

O tym, że w Polsce nie ma jedności, wiemy od dawna wszyscy. Podział w polskim społeczeństwie jest straszny, czego wyrazem niech będzie tylko ostatni wiec zwolenników PiS, gdzie w stronę opozycji poleciały słowa: – Na szubienice! Ty szmato!.

Wulgaryzmy, agresja, internetowy hejt. Podział na gorszy i lepszy sort, klasę panów, patriotów, wrogów etc. Nie ma żadnego poszanowania różnic, żadnych wspólnych celów. W momencie, gdy polski rząd występuje przeciwko Polakowi na ważnym unijnym stanowisku? Gdy nie słucha potrzeb wszyskich obywateli i udaje, że przeprowadza ze wszystkimi konsultacje? Gdy buduje pokój, stawiając na ostrzu noża sprawy Europy?

A premier Szydło mówi, niczym w kampanii wyborczej: "Warto przypomnieć, że naszym europejskim zadaniem jest zawsze pochylić się nad człowiekiem, nad jego problemami i potrzebami, dbać o dobro wspólne, szanować różnice, które między nami są i pomimo tych, podążać za wspólnym celem. Budować pokój, spokój, dobrobyt i bezpieczeństwo".

Parafrazując: "Warto przypomnieć, że zadaniem polskich polityków jest zawsze pochylić się nad człowiekiem, szanować różnice..."

Polska straciła swoje znaczenie w UE, a nawet można powiedzieć, że ostatnio przeszkadza, a nawet uwiera wielu. Po latach zabiegów o to, by mogła prowadzić normalne, dobrosąsiedzkie, stosunki z Niemcami, nagle PiS znajduje w nich największego wroga. Nie mówi też jednym głosem z najbliższymi sąsiadami Polski. Rząd RP krytykują zachodnie media, unijne instytucje.

Czy w Polsce zwiększył się dobrobyt? Dzięki 500+ jednym życie polepszyło się na pewno, ale rodziny, którym takie wsparcie nie przysługuje, mają poczucie nierówności. Ten program wywołał chyba największą taką falę. A gdyby jeszcze UE obcięła nam fundusze...Strach pomyśleć.

A zatem, parafrazując, chcemy, by Polska dawała nam dobrobyt. By eksperci od ekonomii nie musieli się śmiać, gdy pyta się ich o to, jak pod rządami Prawa i Sprawiedliwości rzekomo "gospodarka rozkręca się".

Polska musi być jedna i niepodzielna. A rolą rządu jest dbać o to, by tak się działo. To, jak szanuje opozycję, pokazał nie raz. Słynne głosowania w Sali Kolumnowej, Trybunał Konstytucyjny, ataki na I Prezes Sądu Najwyższego, próba przejęcia wyborców PiS przy planach o powiększeniu Warszawy, likwidacja kadencyjności samorządowców... To wszystko, faktycznie, powinno świadczyć o tym, że Polska naprawdę musi być niepodzielna.

I znów razem. Sama Beata Szydło mówi, że trzeba się wspierać i motywować. Łatwiej jednak radzić innym niż wymagać tego samego od siebie. Bo podwórko jest bardzo podobne, choć dużo mniejsze. Ale jakże skłócone. A zatem parafrazując słowa szefowej polskiego rządu: "Tylko razem jesteśmy zdolni rozwijać potencjał naszego kraju i stawiać skuteczny opór zagrożeniom czasów, w których żyjemy".