
O godz. 5.00 mężczyzna zadzwonił na telefon alarmowy TOPR twierdząc, że on i jego znajomi zostali przysypani przed lawinę pod Rysami. Natychmiast została podjęta akcja ratunkowa, tyle że nie było kogo ratować. "Poszkodowany" wykonał telefon nie spod Rys, ale z własnego łóżka w Raciborzu.
REKLAMA
– Było takie zgłoszenie – przyznaje w rozmowie z naTemat dyżurny Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Potwierdza informację podaną przez RMF FM, że mieszkaniec Raciborza postawił dziś na nogi ratowników. Nie chce mówić jednak, czy było to złośliwe działanie. – Będziemy podejmować kroki prawne – wyjaśnia, dodając, że sprawą zajmie się policja.
Na pytanie, czy często odbiera fałszywe zgłoszenia, odpowiada, że jest ich niewiele. – Zdarzają się raczej tak zwane wezwania nieuzasadnione, gdy np. ktoś się o kogoś martwi – stwierdza TOPRowiec. Jednocześnie apeluje o "nierobienie sensacji" przed wyjaśnieniem sprawy telefonu z Raciborza. Oficjalne stanowisko TOPR poznamy najwcześniej w poniedziałek.
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
