
Oficjalnie Bartłomiej Misiewicz nie pełni już żadnych funkcji, publicznie zbiera cięgi od prezydenta i premier, ale okazuje się, że wciąż może liczyć na przyjaciół z resortu. Bartosz Kownacki, wiceszef MON, wziął go właśnie w obronę. Trzeba przyznać, bardzo oryginalną.
REKLAMA
– W Austrii szefem MSZ jest człowiek niewiele, bo tylko o 4 lata starszy od Misiewicza, też bez skończonych studiów. A Misiewicz był tylko rzecznikiem prasowym, to stanowisko bez istotnego znaczenia politycznego – tak o swoim koledze, nad którego obecną pozycją głową się media i politycy, mówił w Radiu Zet Bartosz Kownacki.
Dopiero co w zupełnie innym tonie na temat Misiewicza wypowiadał się Andrzej Duda. W rozmowie z TVP Info stwierdził, że w resorcie obrony powinny pracować wyłącznie osoby dojrzałe, bo ministerstwo zajmuje się poważnymi sprawami. Jego głowy państwa Misiewicz powinien dojrzeć".
Kownacki odniósł się też do tematu czystek w armii. Wiceszef ministerstwa zarzucił rządowi PO-PSL, że sam "próbował robić przewrót". – Teraz odeszło mniej oficerów niż za poprzednich rządów. Dziś generałowie zabierają głos, a za czasów PO się bali – stwierdził. Zapewnił jednocześnie, że nie ma żadnego konfliktu między Antonim Macierewiczem i prezydentem.
źródło: radiozet.pl
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
