
Wstyd mi za Bemowo – komentują internauci pod adresem nauczycieli z tej warszawskiej dzielnicy. Jako jedyni w stolicy nie przystąpili do ogólnopolskiego strajku nauczycieli. – Wreszcie zdrowo myślący – bronią nieliczni. Inni przypominają, że dzielnicą rządzi PiS, i co ciekawe, w koalicji z PO. Jeden ze zwolenników "wygryzionych" przez koalicję komentuje: – Dla mnie to symboliczne. Tak pewnie chcieliby podzielić sobie Polskę.
REKLAMA
Bemowo jest enklawą na strajkowej mapie Warszawy. Nawet "Wiadomości" TVP poświeciły sporo uwagi dzielnicy, w której nauczycieli nie buntują się przeciw reformie oświatowej rządu Prawa i Sprawiedliwości. A w prawicowym portal wpolityce Błażej Poboży, wiceburmistrz odpowiedzialny za edukację na Bemowie tłumaczył górnolotnie: – Dzięki wytężonej pracy, zaangażowaniu i otwartości wszystkich stron udało nam się wypracować satysfakcjonujący kompromis. To w połączeniu z największymi od lat nakładami finansowymi na bemowską oświatę jest gwarancją dobrej zmiany w edukacji.
Skoro reforma i tak ma być
Informacja o nieprzystąpieniu bemowskich szkół do strajku wywołała na dzielnicowym portalu TuBemowo burzę komentarzy. Większość jest negatywna wobec kadry. – Dobrze, że już tam nie mieszkam. Nie muszę się identyfikować z dzielnicą – czytamy w jednym z nich. Są również głosy broniące pedagogów: – Super! Mam dość już tej propagandy! Tymczasem nauczyciele na Bemowie nie są tacy zgodni z założeniami reformy oświaty, jakby wynikało z materiału "Wiadomości".
Informacja o nieprzystąpieniu bemowskich szkół do strajku wywołała na dzielnicowym portalu TuBemowo burzę komentarzy. Większość jest negatywna wobec kadry. – Dobrze, że już tam nie mieszkam. Nie muszę się identyfikować z dzielnicą – czytamy w jednym z nich. Są również głosy broniące pedagogów: – Super! Mam dość już tej propagandy! Tymczasem nauczyciele na Bemowie nie są tacy zgodni z założeniami reformy oświaty, jakby wynikało z materiału "Wiadomości".
– Solidaryzujemy się ze strajkującymi, ale skoro jest reforma i nic nie wskazuje, żeby została odwołana, to trzeba szukać rozwiązań. Mamy zapewnienia od burmistrza, że nikt pracy nie straci – komentuje Jolanta Dziadukiewicz, dyrektor gimnazjum nr 82. Dodaje też dodatkowy powód nie przystąpienia do strajku. – U mnie nie ma członków związku zawodowego. No, a ja przecież nie będę zajmowała się organizowaniem strajku – tłumaczy Dziadukiewicz.
Pozytywny komentarz internauty w sprawie bemowskich pedagogów niechcący odsłonił kulisy polityczne w dzielnicy, w której zgodnie rządzi PiS razem z Platformą Obywatelską.
Zirytowana internautka zapytała, jakie to były demokratyczne wybory. Ile faktycznie PiS zdobyło na Bemowie głosów, aby móc rządzić?
Karuzela na Bemowie
Obecny układ polityczny w dzielnicy powstał na skutek długiego konfliktu i w atmosferze skandalu. Po wyborach w 2014 r. władze zdobył Komitet Dla Bemowa, który założył Jarosław Dąbrowski. Szefował on dzielnicą w latach 2006-2013, a potem przez chwilę był wiceprezydentem Warszawy. Ze stołecznego ratusza odszedł po głośnej sprawie nieprawidłowości w gospodarowaniu publicznym majątkiem na Bemowie. Po wyborach 2014 r. stanowisko burmistrza objął Krzysztof Zygrzak, bliski współpracownik Dąbrowskiego. On sam zaś został przewodniczącym rady dzielnicy. Hanna Gronkiewicz-Waltz nie zgodziła się z obsadą burmistrzowskiego fotela. Wyznaczyła na jego stanowisko Marka Lipińskiego.
Obecny układ polityczny w dzielnicy powstał na skutek długiego konfliktu i w atmosferze skandalu. Po wyborach w 2014 r. władze zdobył Komitet Dla Bemowa, który założył Jarosław Dąbrowski. Szefował on dzielnicą w latach 2006-2013, a potem przez chwilę był wiceprezydentem Warszawy. Ze stołecznego ratusza odszedł po głośnej sprawie nieprawidłowości w gospodarowaniu publicznym majątkiem na Bemowie. Po wyborach 2014 r. stanowisko burmistrza objął Krzysztof Zygrzak, bliski współpracownik Dąbrowskiego. On sam zaś został przewodniczącym rady dzielnicy. Hanna Gronkiewicz-Waltz nie zgodziła się z obsadą burmistrzowskiego fotela. Wyznaczyła na jego stanowisko Marka Lipińskiego.
Natomiast w maju 2016 r. radni PO, PiS oraz lokalnej Bemowskiej Wspólnoty Samorządowej odwołali Dąbrowskiego. Podczas sesji doszło do ugody między PiS-em i PO. Ceną koalicji była obsada zarządu dzielnicy. Burmistrz z nadania Platformy, Marek Lipiński zgodził się ustąpić w imię "dobra dzielnicy". Ratusza, a nawet zarządu Bemowa nie opuścił, wraz z Grzegorzem Kucą objęli funkcje zastępców burmistrza. Natomiast szefami dzielnicy zostali pisowcy. Obecny burmistrz Michał Grodzki jest bemowskim radnym od 2006 r. Jak ustaliła "Gazeta Wyborcza", po ostatnich wyborach parlamentarnych pracował w spółce zarządzającej Stadionem Narodowym. Zresztą Grodzki startował też w ostatnich wyborach parlamentarnych, ale mandatu posła nie zdobył. Podobnie jak jego zastępca został Błażej Poboży. Wiceburmistrz jest politologiem i założycielem portalu internetowego politykawarszawska.pl. To on odpowiada za oświatę.
Pacyfikacja na poziomie lokalnym
Jarosław Dąbrowski dalej zasiada w radzie Bemowa. Nie podziela zachwytu wiceburmistrza. Skąd inne zachowanie bemowskich szkół od reszty Polski? – Zostali spacyfikowani przez PiS. Sytuacja nauczycieli na Bemowie nie może drastycznie odbiegać od sytuacji w innych dzielnicach. To też pokazuje, jak jesteśmy traktowani na poziomie lokalnym przez tę partię – uważa. Jeden ze zwolenników Dąbrowskiego, do którego udało się nam, dotrzeć negatywnie ocenia nie tylko sposób wyłonienia obecnych władz Bemowa. Ostro wypowiada się o obydwu koalicyjnych partiach. – Zarząd dzielnicy został wyłonione na drodze politycznych targów. Nie ma to nic wspólnego z wolą mieszkańców. I odnoszę wrażenie, że Bemowo to taka Polska w miniaturze i najchętniej dwie partie dogadałyby się co do podziału władzy – komentuje.
Jarosław Dąbrowski dalej zasiada w radzie Bemowa. Nie podziela zachwytu wiceburmistrza. Skąd inne zachowanie bemowskich szkół od reszty Polski? – Zostali spacyfikowani przez PiS. Sytuacja nauczycieli na Bemowie nie może drastycznie odbiegać od sytuacji w innych dzielnicach. To też pokazuje, jak jesteśmy traktowani na poziomie lokalnym przez tę partię – uważa. Jeden ze zwolenników Dąbrowskiego, do którego udało się nam, dotrzeć negatywnie ocenia nie tylko sposób wyłonienia obecnych władz Bemowa. Ostro wypowiada się o obydwu koalicyjnych partiach. – Zarząd dzielnicy został wyłonione na drodze politycznych targów. Nie ma to nic wspólnego z wolą mieszkańców. I odnoszę wrażenie, że Bemowo to taka Polska w miniaturze i najchętniej dwie partie dogadałyby się co do podziału władzy – komentuje.
Napisz do autora: wlodzimierz.szczepanski@natemat.pl
