
Dominikanie z warszawskiego klasztoru przy ul. Freta wyznaczają nową jakość w polskim Kościele. Dosłownie jakość, bo do wiernych właśnie zwrócili się z prośbą o udział w sondzie, w której można ocenić, jak dobrze wywiązują się ze swoich obowiązków. - To normalne, dziś posługa to też jakaś usługa - ocenia ks. Kazimierz Sowa.
REKLAMA
Opinie o jakości oferowanej pracy duszpasterskiej stołeczni dominikanie sprawdzają od minionego weekendu. Wówczas uruchomili formularz na stronie internetowej klasztoru, a w świątyni wyłożone zostały specjalne ankiety z takimi samymi pytaniami, jak te zamieszczone w sieci. Jak tłumaczą ojcowie z klasztoru na Freta w swoim serwisie, odpowiedzi wiernych będą im pomocne przy próbie wyjścia naprzeciw potrzebom i oczekiwaniom wiernych. Dlatego gorąco zachęcają do udziału w badaniu i podzielenia się sugestiami na temat funkcjonowania ich kościoła.
My oferujemy także pewnego rodzaju usługę. Dziś posługa to także jakiegoś rodzaju usługa. I nie widzę w tym nic złego.
Zobacz też: Watykan zadba o PR po skandalach. Pomoże Greg Burke, reporter Fox News i członek Opus Dei
Kościelne badanie zadowolenia z oferowanych usług w niczym właściwie nie odbiega od ankiet, które wypełnia się, oceniając jedne z wielkich koncernów. Dominikanie z Warszawy chcą w sondzie wiedzieć, co wierni sądzą o rozkładzie nabożeństw i spowiedzi, oprawie liturgii, śpiewie i grze organów, a także, jak oceniają oni funkcjonowanie zakrystii i prowadzone przy klasztorze grupy. Dominikańskich badaczy jakości interesuje oczywiście także wiek i płeć respondentów.
To naturalne?
- To jest coś naturalnego, że poprzez taką ankietę robi się pewne podsumowanie - mówi naTemat ks. Kazimierz Sowa z Religia.tv. - Mówiąc nieco brutalnie, my oferujemy także pewnego rodzaju usługę. Dziś posługa to także jakiegoś rodzaju usługa. I nie widzę w tym nic złego - ocenia duchowny. Dodając, że zna przypadki podobnych prób sondowania opinii wiernych także z innych polskich parafii. Rzadko kończą się one jednak sukcesem.
- Patrząc na to z drugiej strony, zazwyczaj nie ma niestety jakiegoś niezwykłego zainteresowania takimi badaniami. Nie jest tak, że nagle cała parafia o tym dyskutuje, każdy wyraża swoje opinie - stwierdza ks. Sowa. Tłumacząc, że w znakomitej większości polscy wierni podchodzą do kwestii funkcjonowania swojego kościoła prezentując myślenie "to oni są od tego". "Oni" czyli księża, którzy według wielu ludzi powinni brać na swoje barki całą odpowiedzialność za struktury pracy duszpasterskiej. - Ludzie uważają, że są tylko odbiorcami - mówi ksiądz. Doświadczony duchowny podkreśla jednak, że gdy już dyskusja nad funkcjonowaniem parafii się zaczyna, może przynieść bardzo dobre i wymierne skutki.
Czytaj również: Ojciec Maciej Zięba ujawnia, ile dostaje kieszonkowego
Tak jest zdaniem Kazimierza Sowy z kwestią dogodnego dla wiernych ustawienia godzin mszy i spowiedzi. Ksiądz podaje tu przykład jednej z parafii, w których pracował, gdzie okazało się, że przeniesienie codziennego nabożeństwa z godz. 6 rano na godz. 9 sprawiło, iż wiele osób chętniej się na nim pojawiało. W innym wypadku dostosowano natomiast godzinę mszy do potrzeb osób zajętych. - Nie każdy emeryt zrywa się już o świcie. Inni chętnie przyjdą na mszę o godz. 12, bo wtedy mają chwilę wolnego - tłumaczy.

