
Ustawa o leczeniu niepłodności obowiązuje od półtora roku, uchwalona została pod koniec rządów koalicji PO-PSL. Jednym z najistotniejszych punktów tego dokumentu jest kwestia powołania Rady ds. Leczenia Niepłodności. To zadanie dla ministra zdrowia, ale ów minister prawo to lekceważy. I zupełnie się z tym nie kryje. Mało tego – o cięciach cesarskich mówi coś, co poważnie może zaniepokoić bardzo wiele przyszłych mam.
W programie "Jeden na jeden" w TVN24 Bogdan Rymanowski zapytał Konstantego Radziwiłła, dlaczego Rada ds. Leczenia Niepłodności nie została powołana. – Bo nie ma takiej potrzeby – odparł z rozbrajającą szczerością minister. Rada miała być organem doradczym i opiniodawczym ministra zdrowia, ale minister, w związku z wygaszeniem programu in vitro, Rady powoływać nie zamierza. Jego zdaniem odpowiednią rolę w leczeniu niepłodności odgrywa choćby powstały niedawno ośrodek w Łodzi, gdzie stosowane są metody alternatywne wobec in vitro.
Radziwiłł zaskoczył jeszcze co najmniej jednym stwierdzeniem: "Nie ma mowy o tym, by realizować program cięć cesarskich na żądanie". W ten sposób minister skomentował informację, że w Polsce przez cesarskie cięcie rodzi się już ok. 43 proc. dzieci.
Trzeba przyznać, że Konstantemu Radziwiłłowi w porannym wywiadzie nie brakowało pewności siebie. Zapewniał, że żadnej dymisji nie przewiduje, bo reforma wprowadzająca sieć szpitali jest "perfekcyjnie przygotowana", a pacjenci szybko odczują jej pozytywne skutki.
Konstanty Radziwiłł
minister zdrowia
To ciekawe, bo krytyki wobec pomysłów z siecią szpitali nie brakowało nawet wewnątrz rządu. Przez dłuższy czas o rezygnację z tego projektu apelował wicepremier Jarosław Gowin. Dopiero niedawno zmienił zdanie i zawarł porozumienie z ministrem Radziwiłłem.
źródło: TVN24
