
Jak nazwać kogoś, kto uczciwie płaci podatki? Patriota. Bo jak słusznie przekonują autorzy Narodowej Loterii Paragonowej, nawet z małych kwot buduje się Polskę. To również bohater. Przecież na wypełnienie wszystkich wymogów i płatności przedsiębiorca poświęca około 270 godzin rocznie.
20 lat temu rozpoczęliśmy Podkarpackim Klubie Biznesu tradycję nagradzania tych lokalnych przedsiębiorców, którzy mieli w danym roku najwyższe przychody oraz poziom zatrudnienia. Zaproponowałem wówczas, że warto wyrówniać także tych, którzy odprowadzają najwięcej podatków. W kuluarach jednej z imprez usłyszałem, potem że ktoś ją nazwał nagrodą frajera.
Dalej we wpisie jest jeszcze więcej emocji. Możecie się domyślać, co poczuł prezes, gdy jednego z jego menedżerów zapytano, po co się chwalą tymi zapłaconymi podatkami. Oczekiwania są odwrotne – akcjonariusze spółki domagają się, by zysk był jak najwyższy, a wraz z nim najwyższa była wypłacona dywidenda. "Macie coś z tego?" – kpili krytycy patrioty podatkowego.
W Podkarpackim Klubie Biznesu dowiadujemy się, że nagrody za podatki już od kilku lat się nie przyznaje. Stało się nudne, że często odbierał ją właśnie Adam Góral. Popsuła się też atmosfera w samym klubie. Zakłady Magnezytowe Ropczyce wyniosły się z Rzeszowa do Warszawy po konflikcie z miejscowym urzędem kontroli skarbowej. Urząd uznał, że nie zapłacili 6,2 mln podatku dochodowego. Przedmiotem sporu był sposób zaksięgowanie strat, które Zakłady Magnezytowe Ropczyce poniosły na opcjach walutowych w 2008 roku. Sprawa toczy się od 7 lat, odsetki rosną. Tymczasem afera z opcjami jest powszechnie porównywana do afery z kredytami pseudofrankowymi. Tyle że banki wpuściły w maliny przedsiębiorców. Państwo też nie zareagowało.
Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl
