Adam Góral płacił przez kilka najwyższe podatki w regionie - co nazwano "nagrodą frajera".
Adam Góral płacił przez kilka najwyższe podatki w regionie - co nazwano "nagrodą frajera". materiały prasowe

Jak nazwać kogoś, kto uczciwie płaci podatki? Patriota. Bo jak słusznie przekonują autorzy Narodowej Loterii Paragonowej, nawet z małych kwot buduje się Polskę. To również bohater. Przecież na wypełnienie wszystkich wymogów i płatności przedsiębiorca poświęca około 270 godzin rocznie.

REKLAMA
Można też i tak:
Adam Góral, prezes Asseco

20 lat temu rozpoczęliśmy Podkarpackim Klubie Biznesu tradycję nagradzania tych lokalnych przedsiębiorców, którzy mieli w danym roku najwyższe przychody oraz poziom zatrudnienia. Zaproponowałem wówczas, że warto wyrówniać także tych, którzy odprowadzają najwięcej podatków. W kuluarach jednej z imprez usłyszałem, potem że ktoś ją nazwał nagrodą frajera.

Podkarpacki Klub Biznesu zrzesza największe firmy w tym regionie, zaś kilku ich właścicieli to osoby z rankingów najbogatszych Polaków. Klubowi przewodniczy zaś szef wszystkich szefów Adam Góral, założyciel informatycznego giganta Asseco Poland. W komentarzu we "Wprost" ujawnia, że według jego własnych statystyk, pięć przedstawicielstw zagranicznych korporacji IT w Polsce łącznie płaci niższy podatek dochodowy niż jego Asseco. I to mimo tego, że łącznie uzyskują na naszym rynku 2,5 raza wyższe przychody. – Z każdej zarobionej złotówki oddajemy do budżetu cztery razy więcej niż nasi konkurenci – podkreśla szef firmy IT.
O co chodzi z tymi frajerami?
Dalej we wpisie jest jeszcze więcej emocji. Możecie się domyślać, co poczuł prezes, gdy jednego z jego menedżerów zapytano, po co się chwalą tymi zapłaconymi podatkami. Oczekiwania są odwrotne – akcjonariusze spółki domagają się, by zysk był jak najwyższy, a wraz z nim najwyższa była wypłacona dywidenda. "Macie coś z tego?" – kpili krytycy patrioty podatkowego.
logo
Ten sam biznes, te same marże, ale podatki znacznie niższe. Asseco Poland
Prezes nie wytrzymał i siadł do klawiatury. Przekonuje, że państwo powinno stworzyć system premiowania firm, które najwięcej wnoszą do budżetu. Tak przecież działa biznes: "jeśli mam klienta, na którym dużo zarabiam, to traktuję go inaczej niż klientów, na których zarabiam mało albo wcale". Inaczej przedsiębiorcy nie będą mieli poczucia odpowiedzialności za budowę swojego kraju.
To zresztą wcale nie jedyny taki głos. Opisywaliśmy list przedsiębiorcy, który prosił, aby po opłaceniu 500 mln złotych VAT, akcyzy i dochodowego w roku nie dręczyć go dalej kontrolami w celu "wyduszenia" jeszcze kolejnych 10 mln. Jak fiskus dałby mu więcej spokoju, to zarobiłby więcej i pieniądze same wpadną do budżetu. – Pozwólcie mi normalnie działać i płacić podatki. Nie zarzynajcie kury znoszącej złote jaja – apelował. Już miał wysyłać to do ministra finansów, ale przestraszył się swoich słów i dał spokój. Nie te czasy.
Ciężki los patriotów podatkowych
W Podkarpackim Klubie Biznesu dowiadujemy się, że nagrody za podatki już od kilku lat się nie przyznaje. Stało się nudne, że często odbierał ją właśnie Adam Góral. Popsuła się też atmosfera w samym klubie. Zakłady Magnezytowe Ropczyce wyniosły się z Rzeszowa do Warszawy po konflikcie z miejscowym urzędem kontroli skarbowej. Urząd uznał, że nie zapłacili 6,2 mln podatku dochodowego. Przedmiotem sporu był sposób zaksięgowanie strat, które Zakłady Magnezytowe Ropczyce poniosły na opcjach walutowych w 2008 roku. Sprawa toczy się od 7 lat, odsetki rosną. Tymczasem afera z opcjami jest powszechnie porównywana do afery z kredytami pseudofrankowymi. Tyle że banki wpuściły w maliny przedsiębiorców. Państwo też nie zareagowało.
Jeszcze gorzej było z innym laureatem podatkowej nagrody. Zamiast oklasków i szacunku, Jerzy Krzanowski, szef Nowego Stylu z Krośnie, zebrał... zarzuty prokuratorskie po zatrzymaniu przez CBA. O wyrafinowanych zarzutach pisaliśmy tutaj. Po spektakularnej akcji, komentowanej przez polityków jakoś nie widać ciągu dalszego. Uznawany jest za pierwszą ofiarę walki PiS z bogaczami.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl