PiS rozpoczął wojnę z bogaczami. Pierwszy niewypał? Jerzy Krzanowski już na wolności, za to z zarzutem

Fetysz Jarosława Kaczyńskiego
Fetysz Jarosława Kaczyńskiego YouTube.com / Niedawno temu w Polsce
– Jerzy Krzanowski jest niewinny i wkrótce zostanie oczyszczony z zarzutów – tak spółka Nowy Styl odpowiada na głośną akcje CBA, w której aresztowano jej wiceprezesa i jednego z najbogatszych Polaków. Firma zapowiada konferencję prasową i publiczne wyjaśnienie sprawy.


Jak na zastosowane szykany (zatrzymanie w godzinach porannych i triumfalne wyprowadzenie prezesa z firmy) oraz powagę początkowych zarzutów, wynik akcji CBA wypada słabo. Jerzy Krzanowski opuścił areszt za poręczeniem majątkowym 75 tys. złotych i dość karkołomnie sformułowanym zarzutem.


Początkowo CBA informowało, że to zatrzymanie ma związek z przyjmowaniem i wręczaniem korzyści majątkowych oraz praniem brudnych pieniędzy. Sprawa miała dotyczyć lat 2014 i 2015. W sumie w tej sprawie zatrzymano w środę sześć osób. Faktycznie bohatera rankingów najbogatszych Polaków obciąża zarzut wpływania na urzędników publicznych, czyli wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu Patrycję Z. Zarzut zagrożony jest karą do 3 lat więzienia, dla porównania pranie brudnych pieniędzy zagrożone jest karą 6 lat więzienia.

Na start fabryki spółka dostała z Polskiej Agencji Restrukturyzacji Przemysłu dotację unijną w wysokości ok. 40 mln zł. By otrzymać zaliczkę na projekt, Nowy Styl miał przedstawić gwarancję bankową (zablokowane przez bank środki na koncie) – na zabezpieczenie inwestycji. Fabryka powstała, zatrudnia ponad 170 osób. Od dnia uruchomienia zakład sprzedał wyroby za ponad 90 mln zł., z których 65 proc. trafiło na eksport. Jednak środki nadal były blokowane na gwarancji bankowej. I właśnie o uwolnienie tych pieniędzy zabiegał Krzanowski i jego pracownicy w kontaktach z ARP.

Wywieranie wpływu miało mieć miejsce poprzez wysyłanie urzędniczce ARP drogich alkoholi, oraz wspólny wyjazd z wiceprezeską do Dubaju, twierdzi prokuratura. Jak informują przedstawiciele firmy: Jerzego Krzanowskiego, współwłaściciela Grupy Nowy Styl, łączy z Patrycją Z. zwykła przyjaźń. Nie była wykorzystywana w celu uzyskania jakichkolwiek korzyści dla spółki. Umowa o dofinansowanie tej inwestycji została podpisana w 2009 roku, a więc przed rozpoczęciem znajomości. Ponadto wspólny, rodzinny urlop w Dubaju miał miejsce kiedy kobieta nie pełniła już publicznej funkcji.
Stanowisko firmy Nowy Styl

Zwolnienie gwarancji bankowej miało pełne uzasadnienie w przepisach prawa oraz umowie na dofinansowanie, gdyż spółka spełniła warunki jego uzyskania, tj. rozliczyła etap inwestycji, co zostało sprawdzone i potwierdzone przez organ kontrolujący. W ocenie obrońców przeprowadzone czynności nie ujawniły jakichkolwiek okoliczności wskazujących na to, iż Pan Jerzy Krzanowski podjął działania, które mogłyby uzasadniać postawione zarzuty.


Czy kaliber zarzutów uzasadniał spektakularną akcję, która przypadkowo zbiegła się ze słynnym audytem rządów PO w Sejmie? A może to materializacja dobrze znanej obsesji prezesa Jarosława Kaczyńskiego: – Znamy te rankingi najbogatszych Polaków, nie wierzę w nie (…) otóż uważam, że jeśli ktoś ma pieniądze, to skądś je ma – powiedział prezes PiS na spotkaniu z wyborcami w Ostrołęce. Tą "sympatią" dla przedsiębiorców i ludzi zamożnych, szczególnie tych z list najbogatszych Polaków, partia zasłynęła już podczas poprzednich rządów.
Krauze niewinny, wyrok dla Kamińskiego
Przypomnijmy, że choćby operacja ścigania Ryszarda Krauzego zakończyła się blamażem Mariusza Kamińskiego i podległej mu służby CBA. Biznesmen wystąpił w roli czarnego charakteru podczas słynnej afery gruntowej. Agenci zorganizowali wówczas prowokację, w wyniku której łapówkę za odrolnienie gruntów na Mazurach miał przyjąć Andrzej Lepper. Był wtedy ministrem rolnictwa w rządzie PiS – a jego Samoobrona niewygodnym już koalicjantem Nie udało się. Polityk został ostrzeżony o akcji, a do przecieku doszło podczas rozmowy prokuratora Janusza Kaczmarka z zaprzyjaźnionym z nim Ryszardem Krauze.

Śledztwo przeciwko Krauzemu i Kaczmarkowi skończyło się umorzeniem. Wiosną 2015 roku sąd uznał akcję w ministerstwie rolnictwa za nielegalną i skazał Kamińskiego na trzy lata więzienia i 10 lat zakazu sprawowania funkcji kierowniczych. Kamiński może brykać dalej tylko dlatego, że został ułaskawiony przez prezydenta Andrzeja Dudę.
Ryszard Krauze

Wiedziałem, że jeśli nie wyjadę z Polski, to mnie zamkną i upodlą w blasku fleszy. Nie chciałem spędzać na dołku nawet jednej doby, bo z tego byłby kręcony film pokazowy, a następnie puszczany we wszystkich telewizjach. Atak na moją osobę i słynne słowa o oligarchach to czysto koniunkturalna zagrywka. Nie wierzę w jakieś spiskowe teorie dziejów. Chodziło o wynik wyborczy. Czytaj więcej

Miliona nie trzeba kraść
Sprawiedliwości stało się zadość po przegranych w 2007 roku przez PiS wyborach. Ludzie z otoczenia Ryszarda Krauzego zamówili badania opinii publicznej w TNS OPBOP pt. "Przedsiębiorczość to powołanie? "Politycy, którzy zbudowali kampanię wyborczą na zawiści wobec najbogatszych ponieśli porażkę. Według Polaków przedsiębiorcy, w przeciwieństwie do polityków, rozwijają gospodarkę, tworzą miejsca pracy i podnoszą społeczny dobrobyt" – brzmiała konkluzja. W badaniu większość respondentów przyznała rację stwierdzeniom, że "przedsiębiorczością i pracą ludzie się bogacą, oraz że pierwszego miliona nie trzeba już ukraść". Ciekawe, jak badanie wypadłoby dziś wśród członków rządu.

– Nie trzeba jakiejś specjalnej zachęty ze strony polityków. Natychmiast znajdą się ludzie, którzy korzystając z klimatu zechcą zrobić karierę na wydumanej aferze z najbogatszym Polakiem w tle – mówi znany menedżer i opisuje wydarzenia sprzed 10 lat, historię "audytu PiS" w Orlenie. Najpierw Jarosław Kaczyński powiedział na konferencji, że jest zdziwiony, iż tyle osób z poprzedniej ekipy pozostało w zarządach spółek skarbu państwa. Potem partyjna miotła wyczyściła menedżerów spółki, a prokuratura oraz służby ochoczo wszczęły śledztwo.

– Byłem naprawdę zdziwiony, kiedy agenci wyciągnęli mi jakiegoś maila sprzed 5 lat od rozczarowanego klienta, jeszcze z czasów kiedy pracowałem w banku. Na tej podstawie prokurator w ogóle nie rozumiejąc sedna sporu, transakcji, wszczął śledztwo. Potem zażądał 1,5 mln kaucji w zamian za odstąpienia od aresztowania. To ja na to, że dużo, bo bandziory chodzą po wolności, a nie płacą nawet 50 tys. – mówi dalej. Dodaje, że sprawa przeciągała się, a kiedy w 2007 roku PiS przegrało wybory, nagle zakończono śledztwo.

Bogaci do spowiedzi
Kolejny bohater rankingu Najbogatszych Polaków opowiada, że gotów był zapłacić redakcjom Wprost i Forbes, by nie uwzględniały go w rankingach najbogatszych Polaków. Za czasów rządów PiS nachodzili go urzędnicy i z gazetą w ręku żądali by "wyspowiadał się z każdej kamieniczki".

Inny przykład: 5 lat zajęło wyplątanie się z absurdalnych zarzutów Grzegorzowi Ślakowi, który dziś zarządza majątkiem spadkobierców Aleksandra Gudzowatego. I on uznaje się za kombatanta w walce polityków z biznesem.

W 2006 roku krakowska prokuratura zarzuciła mu, że jako prezes państwowej firmy Rafineria Trzebinia nie zapłacił podatku akcyzowego na niespotykaną wcześniej kwotę 760 mln. Trafił nawet na kilka miesięcy do aresztu. Absurdalność zarzutu polegała na tym, że prezes nie mógł zyskać niczego na niezapłaceniu akcyzy, bo Rafineria Trzebinia była państwowym, a nie prywatnym biznesem. Śledczy błędnie zinterpretowali też szereg transakcji, które właściwie zamiast strat, przyniosły korzyści spółce. Ślak opowiadał za jego sprawą i aresztowaniem stał żądny awansu i sławy prokurator. Do dziś procesuje się z nim i skarbem państwa o odszkodowanie.

Piłkarze, gęsi i prezes słoik
Aresztowanie bogacza pozostaje świetną trampoliną do kariery. Odbić się w górę próbował m.in śledczy, który na lotnisku w Balicach zakuł w kajdanki Janusza Filipiaka, prezesa Comarchu i sponsora Cracovii. Było to w 2008 roku, a wydumano zarzut, że prezes razem z piłkarzami brał udział w ustawianiu meczów. Sąd stwierdził, że zatrzymanie było bezprawne.

CBA poniosło spektakularną porażkę w ściganiu Jacka Domogały, przedsiębiorcy z branży górniczej, który kupił ziemię rolną od Kościoła. Tu podejrzane wydawało się to, że ziemię (zwróconą wcześniej Kościołowi przez Komisje Majątkową) mogli nabywać w pierwszej kolejności rolnicy. Kilka lat zajęło Domogale udowodnienie przed sądem oczywistego, że oprócz zajmowania się biznesem, lubi hodować gęsi. Z wykształcenia jest rolnikiem. Uniewinniając biznesmena z listy 100 najbogatszych sąd stwierdził, że każdy obywatel może dowolnie określić swoje "centrum interesów życiowych." Jeśli są ludzie, którzy jak słynne słoiki dojeżdżają do pracy 200 kilometrów tylko przez 5 dni roboczych w tygodniu to przestępcą nie jest biznesmen, który uważa się za rolnika indywidualnym i pomieszkuje w chałupie, którą kupił.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

TYLKO W NATEMAT

ELIZA MICHALIK 0 0Przestańcie mówić o “farmie trolli”. Oto, czym naprawdę jest afera w resorcie Ziobry
NOWE INFORMACJE 0 0Tak małżeństwo Szmydt wspólnie mogło niszczyć sędziów na Twitterze

DZIEJE SIĘ

0 0"Lodowiec cofnął się o 2 kilometry". Polak na własne oczy widział, co w Arktyce zrobiła zmiana klimatu
0 0Widać dym z kosmosu. Tak płoną lasy w Amazonii i na Syberii. To NIE JEST lokalny problem
0 0Jak ministerstwo mogło płacić za usługi trolli? Detektyw ujawnia możliwe scenariusze
SONDAŻ 0 0PiS jednak nie jest teflonowe? Tąpnięcie poparcia po wybuchu afery Piebiaka