Magda Gessler jest pierwszą osobą, która zasiądzie w jury programu "Masterchef"
Magda Gessler jest pierwszą osobą, która zasiądzie w jury programu "Masterchef" mat. własne

Magda Gessler zostanie Gordonem Ramsayem. Tak zadecydowała telewizja TVN. Jesienią wraz z pozostałymi członkami jury, które samodzielnie skompletuje, zadecyduje, kto zostanie najzdolniejszym kucharzem - amatorem w Polsce. Mieliśmy już rewolucje i kolacyjki w gronie gotujących naturszczyków. Czy potrzeba nam kolejnego show w fartuchach i przy garach?

REKLAMA
Udział w programie "Masterchef" może wziąć każdy. Warunki są dwa: wiek powyżej 18 lat i amatorszczyzna. Niedopuszczalne są jakiekolwiek epizody z zawodowym gotowaniem, czy szefowaniem w restauracyjnej kuchni. Zwycięzca zostanie utytułowany "Mistrzem", dostanie 100 tysięcy złotych i będzie miał szansę, by wydać autorską książkę kucharską. Na castingach na razie jest wesoło. Ludzie przychodzą z popisowymi daniami różnego autoramentu. Pojawiają się pierogi z mięsem, kuchnia nigeryjska, ale i typowe fast-foodowe dania, jak kebab, czy burger.
Z castingów zostanie wyłonione 100 osób, z których, już przy włączonej kamerze, producenci i jury, wyłonią finałową czternastkę. Decydujące zadanie będzie miało wymiar nie tylko smakowy, ale także estetyczny. W 45 minut będzie trzeba przygotować potrawę, kolejne dziesięć poświęcić na udekorowanie i wyłożenie jej na talerze. Wszystkie potyczki zobaczymy już jesienią w TVN.
prof. Wiesław Godzic
medioznawca

Magda Gessler dobrze sprawdziła się jako naturszczyk bez telewizyjnego doświadczenia w "Kuchennych Rewolucjach". Nie była tam jednak gospodarzem, występowała bardziej w roli stałego gościa. Nie wiadomo jednak, czy potrafi poprowadzić program. Na jej twarzy bardzo często było widać zbyt dużo emocji, prezenter musi nad sobą panować.

Patrząc na sukces w światowych ramówkach, "Masterchef" ma szansę i u nas. Chociaż format pochodzi z Wielkiej Brytanii, gdzie zadebiutował w 1990 roku, i rozprzestrzenił w ponad 30 krajach, największy sukces odniósł w Australii i Stanach Zjednoczonych. Duża w tym zasługa prowadzących. Według prof. Wiesława Godzica, medioznawcy, taki program potrzebuje osobowości.
W Australii trwa właśnie czwarta edycja kulinarnych zmagań. Uczestników ocenia Gary Mehigan, który był szefem kuchni w najważniejszych restauracjach w Melbourne, George Calombaris - szef kuchni 2008 roku, posiadający restauracje w Australii i Grecji, który miał już swoje pięć minut w telewizji, kiedy prowadził program "Ready Steady Cook", oraz Matt Preston - krytyk kulinarny.
Amerykańskie jury tworzą Graham Elliot, który jest najmłodszym kucharzem w historii USA z tak wieloma tytułami oraz Joe Bastianich, mający pod swoją opieką 20 restauracji i dwie winiarnie w USA. Na czele kulinarnego jury stoi Gordon Ramsay. Jego przedstawiać nie trzeba. Znany głównie z programu "Hell's Kitchen", w którym temperaturę podnoszą nie tylko gotowane dania, ale i gorące kłótnie, Gordon Ramsay mógłby czuć się dobrze nawet na poligonie. Jeśli kucharze - amatorzy, są w stanie przetrwać jego siarczystą krytykę, skargi klientów w przyszłości będą dla nich miodem na uszy.

W polskiej edycji, która ma pojawić się na ekranach naszych telewizorów we wrześniu, pozycję Gordona Ramsaya przejmie Magda Gessler. "New York Times" nazwał ją mieszanką Nigelli Lawson, Gordona Ramseya i Marthy Stewart, kulinarnych guru, którzy od lat doradzają Amerykanom i Brytyjczykom. Gessler, tak jak Ramsay, jest barwnym ptakiem, o czym możemy przekonać się w "Kuchennych Rewolucjach". W programie radzi, jak smacznie i widowiskowo podać pieczeń z dzika, ale też jak dekorować lokal i dogadywać się z pracownikami. Potrafi zbesztać, nieraz używając pieprznego słownictwa.
Wojciech Modest Amaro
restaurator, szef kuchni Atelier Amaro, które zdobyło wyróżnienie Michelin

Program "Masterchef" ma wprowadzić w świat profesjonalnej gastronomii amatorów. Powinna to zrobić osoba, która jest związana z kuchnią na codzień, jest aktywna zawodowo.

Czy to wystarczy, by wyłonić amatorski nieoszlifowany talent? – Magda Gessler dobrze sprawdziła się jako naturszczyk bez telewizyjnego doświadczenia w "Kuchennych Rewolucjach". Nie była tam jednak gospodarzem, występowała bardziej w roli stałego gościa – tłumaczy prof. Wiesław Godzic. – Nie wiadomo, czy potrafi poprowadzić program. Na jej twarzy bardzo często było widać zbyt dużo emocji, prezenter musi nad sobą panować. To trudne zadanie. Wierzę w jej umiejętności kulinarne, ale niezbyt w talent do prowadzenia show. Albo umie się gotować, albo być prowadzącym. Niewielu potrafi połączyć te umiejętności – kwituje.
Restaurator i szef kuchni Atelier Amaro Wojciech Modest Amaro twierdzi, że nie o charyzmę powinno tu chodzić. – Program "Masterchef" ma wprowadzić w świat profesjonalnej gastronomii amatorów. Powinna to zrobić osoba, która jest związana z kuchnią na co dzień, jest aktywna zawodowo – komentuje. – Magda Gessler to nie najlepszy autorytet. Sama powtarza, że od kilku lat jest restauratorką, a nie kucharzem. W Polsce jest czołówka szefów kuchni, którzy mogliby zbudować prestiż programu – dodaje.
Być może najlepsi czołowi szefowie kuchni jeszcze znajdą się w programie. Magda Gessler dobierze pozostałe dwie osoby do kulinarnego jury, które będzie oceniać kandydatów na mistrza kuchni. Na razie wiadomo tylko, że konsultantem ds. kulinarnych w programie będzie Mirek Drewniak z Fundacji Klubu Szefów Kuchni i przewodniczący Loży ekspertów Programu "Doceń Polskie".
"Masterchef" w zagranicznych edycjach oczekuje od biorących w programie udział ludzi niesamowitych dań i ogromnej pasji. Zadania czasem wydają się banalne, ale pomagają odkryć prawdziwy potencjał. Uczestnicy, którzy myśleli, że od razu dostaną do wykonania skomplikowaną potrawę, często dostają zimny prysznic w postaci obierania cebuli, czy jabłek. Jest też gotowanie w najdziwniejszych miejscach, pod presją, w zespołach, których członkami są konkurenci. Brzmi ciekawie.
prof. Wiesław Godzic
medioznawca

Nie wiem, czy kolejny program kulinarny sprawdzi się w telewizji. TVN wychodzi z założenia, że to, co sprawdziło się zagranicą, spodoba się i nam. Problem nie polega jednak na nadmiarze programów kulinarnych, ale przesyceniu programami lifestylowymi. Nie wiem, czy "Masterchef" znajdzie nową widownię.

I powinno zainteresować publiczność TVN. Polacy kochają talent shows. Bez względu na to, czy wyłaniamy mistrzów tańca, śpiewaków, czy kucharzy. Mieliśmy już jednak "Ugotowanych". Czy kolejne potyczki amatorów - kucharzy mają szansę na sukces? – Nie wiem, czy kolejny program kulinarny sprawdzi się w telewizji. TVN wychodzi z założenia, że to, co sprawdziło się zagranicą, spodoba się i nam. Problem nie polega jednak na nadmiarze programów kulinarnych, ale przesyceniu programami lifestylowymi. Nie wiem, czy "Masterchef" znajdzie nową widownię. Chyba wszystko zostało już powiedziane. Odnowiliśmy kuchnię polską, wywalczyliśmy, by nie była tłusta. Poprawiliśmy szefów kuchni w polskich restauracjach i urządzaliśmy sobie kulinarne kolacyjki w grupach. Nowością byłoby, gdyby w programie uczono prostych potraw, niekoniecznie z zamorskiej kuchni. Ale na to chyba nie ma co liczyć – mówi prof. Wiesław Godzic, medioznawca. – Kulinarne programy szybciej doszły do masy krytycznej, niż na przykład taneczne show. Publiczność chce czegoś innego – dodaje.
Uczestnicy "Masterchef" będą musieli udowodnić, że potrafią gotować i być atrakcyjnymi telewizyjnymi osobowościami. W amerykańskich edycjach upadły stereotypy: mimo że mówi się, iż mężczyźni maja większą smykałkę do gotowania, wygrywały kobiety. Jak będzie u nas? Zobaczymy już we wrześniu.