
Magda Gessler zostanie Gordonem Ramsayem. Tak zadecydowała telewizja TVN. Jesienią wraz z pozostałymi członkami jury, które samodzielnie skompletuje, zadecyduje, kto zostanie najzdolniejszym kucharzem - amatorem w Polsce. Mieliśmy już rewolucje i kolacyjki w gronie gotujących naturszczyków. Czy potrzeba nam kolejnego show w fartuchach i przy garach?
Magda Gessler dobrze sprawdziła się jako naturszczyk bez telewizyjnego doświadczenia w "Kuchennych Rewolucjach". Nie była tam jednak gospodarzem, występowała bardziej w roli stałego gościa. Nie wiadomo jednak, czy potrafi poprowadzić program. Na jej twarzy bardzo często było widać zbyt dużo emocji, prezenter musi nad sobą panować.
W polskiej edycji, która ma pojawić się na ekranach naszych telewizorów we wrześniu, pozycję Gordona Ramsaya przejmie Magda Gessler. "New York Times" nazwał ją mieszanką Nigelli Lawson, Gordona Ramseya i Marthy Stewart, kulinarnych guru, którzy od lat doradzają Amerykanom i Brytyjczykom. Gessler, tak jak Ramsay, jest barwnym ptakiem, o czym możemy przekonać się w "Kuchennych Rewolucjach". W programie radzi, jak smacznie i widowiskowo podać pieczeń z dzika, ale też jak dekorować lokal i dogadywać się z pracownikami. Potrafi zbesztać, nieraz używając pieprznego słownictwa.
Program "Masterchef" ma wprowadzić w świat profesjonalnej gastronomii amatorów. Powinna to zrobić osoba, która jest związana z kuchnią na codzień, jest aktywna zawodowo.
Nie wiem, czy kolejny program kulinarny sprawdzi się w telewizji. TVN wychodzi z założenia, że to, co sprawdziło się zagranicą, spodoba się i nam. Problem nie polega jednak na nadmiarze programów kulinarnych, ale przesyceniu programami lifestylowymi. Nie wiem, czy "Masterchef" znajdzie nową widownię.
