
Decyzją o próbie przerwania kariery Bartłomieja Misiewicza prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński przysporzył sporo kłopotów prezydentowi Andrzejowi Dudzie i ministrowi obrony narodowej Antoniemu Macierewiczowi, którzy mieli na środowe popołudnie zapowiedzianą konferencję po odprawie rozliczeniowo-koordynacyjnej MON. Licznie zgromadzeni na niej dziennikarze liczyli na choćby krótki komentarz do rozpalającej opinię publiczną sprawy. Jednak się przeliczyli... Obaj politycy wygłosili oświadczenia i uciekli sprzed kamer tak szybko, jak było to możliwe.
REKLAMA
Konferencja podsumowująca doroczną odprawę rozliczeniowo-koordynacyjną mocno się opóźniła. Niektórzy spekulowali już, że było to związane z koniecznością opracowywania przez Antoniego Macierewicza stanowiska w sprawie decyzji uderzających w jego 27-letniego pupila. Kiedy minister obrony narodowej i prezydent Andrzej Duda wyszli do mediów, o najgłośniej komentowanej sprawie nie zająknęli się ani przez chwilę. Nie dali też szans na zadanie sobie choćby jednego pytania.
Antoniemu Macierewiczowi w ucieczce przed koniecznością wypowiedzenia się na temat zaskakującej decyzji Jarosława Kaczyńskiego wydatnie pomógł prezydencki kalendarz. Po zakończeniu oświadczeń obu polityków poinformowano, że głowa państwa śpieszy się na spotkanie z europejskimi dyplomatami. Andrzej Duda przeprosił więc dziennikarzy i pośpiesznie się pożegnał. – Dziękujemy bardzo – dodał tylko szef MON i kryjąc się za plecami prezydenta też zniknął w drzwiach wyjściowych.
O czym prezydent Duda i minister Macierewicz zdążyli powiedzieć przez wyjściem? Konferencja obfitowała głównie w pochwały stanu polskiej armii. Głowa państwa chwaliła wysiłki MON i Wojska Polskiego związane z sukcesem ubiegłorocznego szczytu NATO. Andrzej Duda wyraził także zadowolenie z procesu modernizacji armii, w tym przede wszystkim z zakupu nowych samolotów dla najważniejszych osób w państwie.
Jak na rasowego polityka PiS przystało, prezydent nie powstrzymał się też przed atakiem na poprzedników i stwierdził, że przed erą Antoniego Macierewicza "armia była likwidowana, a nie rozwijana". Jednak pozwolił sobie także na mały przytyk pod adresem szefa MON. Stwierdził, iż oczkuje, że w wojsku będzie prowadzona polityka kadrowa "jasna i przejrzysta dla każdego". Jednocześnie stanowczo zaznaczył, że "dowódcy nie są politykami".
Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz również na początku skupił się na różnego rodzaju podziękowaniach. Po czym zapowiedział polepszenie finansowania armii i udzielił kilku ogólnych informacji związanych z obecnością w Polsce wojsk NATO. Najważniejszym elementem jego oświadczenia była obietnica, iż jeszcze w tym roku ruszą przetargi na zakup trzech okrętów podwodnych.
