Ks. Dariusz Oko ma swoją definicję miłosierdzia i pomocy potrzebującym
Ks. Dariusz Oko ma swoją definicję miłosierdzia i pomocy potrzebującym Fot. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Ksiądz Dariusz Oko nie ma wątpliwości, że przesłaniem chrześcijaństwa jest pomoc bliźnim, ale w stosunku do migrantów wznosi się na wyżyny hipokryzji. Według niego, należy im pomagać, ale w krajach, z których migrują, a nie w tych, do których trafiają uciekając m.in. przed wojną. – Sam Watykan nie przyjął przecież tysięcy uchodźców, a tylko kilka rodzin – przekonywał duchowny w Polskim Radiu 24.

REKLAMA
– Trzeba zrobić wszystko, by ludzie w pontonach nie ginęli i znaleźli bezpieczny brzeg – tak temat migrantów zaczął ks. Oko. Ale dalej sam sobie zaprzeczał. Apel papieża Franciszka, by każda parafia starała się przyjmować uchodźców, ks. Oko rozumie po swojemu. – Papież mówi, żeby pomagać, ale w samym Rzymie Kościół ma nieruchomości warte 10 mln euro. Można byłoby za te pieniądze pomóc milionowi uchodźców – stwierdził duchowny.
– Ale lepiej za te pieniądze utrzymywać misje i pomagać potrzebującym na miejscu, tam skąd pochodzą uchodźcy – tłumaczył. Przyznał, że papież mówił, żeby pomagać, ale przecież "sam Watykan przyjął tylko kilka rodzin".
Zamiast o pomocy dla uchodźców ks. Oko wolał rozmawiać o prześladowaniu chrześcijan i księży, którzy ginęli z rąk ateistów.