
Bezpartyjni fachowcy z rodowodem sięgającym PZPR i KPP krzyczą o bolszewickiej czystce w MSZ – napisała na Twitterze Magdalena Ogórek, odnosząc się do krytykowanej reformy resortu spraw zagranicznych. Neofitka "dobrej zmiany" najwyraźniej zapomniała o ambasadorze RP w Berlinie Andrzeju Przyłębskim, mężu obecnej Prezes Trybunału Konstytucyjnego.
REKLAMA
Nowelizacja ustawy o służbie zagranicznej budzi wiele emocji, niektórzy wprost nazywają ją "czystką" w polskiej dyplomacji. – Takiej czystki w służbach dyplomatycznych nie robiły żadne reżimy, ani stalinowski, ani faszystowski – komentował dla tvn24.pl Sławomir Nitras z PO.
Ministerstwo mówi natomiast o wyeliminowaniu z resortu byłych współpracowników służb PRL i osób niekompetentnych. W tym celu Witold Waszczykowski chce wprowadzić 6-miesięczny "okres przejściowy”, w czasie którego zostanie dokonany bardzo szczegółowy przegląd kadr służby zagranicznej.
Sprawę postanowiła skomentować na Twitterze Magdalenę Ogórek. Internauci natychmiast zwrócili jej uwagę na osobę ambasadora Andrzeja Przyłębskiego, męża Julii Przyłębskiej, który jest podejrzewany o współpracę z peerelowską bezpieką jako TW "Wolfgang", o czym Prawo i Sprawiedliwość raczej nie lubi sobie przypominać. Kiedy Ogórek odpowiedziała, że o nim ma takie samo zdanie, a "ambasador musi być osobą krystaliczną, reprezentuje państwo", internauci błyskawicznie wytknęli jej hipokryzję. Niektórzy przypominają też, z jakim środowiskiem związana była Ogórek, zanim zaczęła sympatyzować z Prawem i Sprawiedliwością.
Źródło: tvn24.pl
