Ryszard Petru jest przekonany, że przed wyborami uda się nadrobić straty.
Ryszard Petru jest przekonany, że przed wyborami uda się nadrobić straty. Fot. Bartosz Bańka / Agencja Gazeta

Ryszard Petru zauważa spadające słupki poparcia dla Nowoczesnej, ale nie poddaje się. Twierdzi, że do wyborów zostało dość czasu, by odrobić straty. I przekonuje, że wie, jakie popełniono w ostatnich miesiącach błędy i teraz będzie już tylko lepiej.

REKLAMA
Renata Grochal z "Newsweeka” kilkukrotnie zapytała Ryszarda Petru, czy nie czuje się winny spadającego poparcia dla Nowoczesnej. Zdaniem dziennikarki, najwięcej złego narobił portugalski wyjazd Ryszarda Petru i Joanny Schmidt, którzy w okresie największego kryzysu parlamentarnego w połowie grudnia zeszłego roku zostali sfotografowani na pokładzie samolotu w drodze do Lizbony. – Przepraszam wszystkich tych, którzy poczuli się tą sprawą dotknięci. Wyjazd w tamtym okresie to był błąd – przyznaje lider Nowoczesnej.
Lider Nowoczesnej nie chciał się jednak wypowiadać na temat spraw prywatnych. Tłumaczył, że spadek notowań nie jest wynikiem zagranicznych wojaży lidera partii, ale tego, że ludzie przestali kojarzyć Nowoczesną z jakimś konkretnym programem politycznym. Petru zauważa, że przestało się liczyć to, że jego partia zgłosiła tyle samo projektów ustaw co o wiele większa Platforma Obywatelska.
Jednocześnie lider Nowoczesnej bagatelizuje fakt przejścia czterech posłów jego partii do PO. – Nowoczesna to jest 5 tysięcy członków. Świat się nie zawalił – przekonuje Petru. Zauważa przy tym, że Nowoczesna powstała w kontrze do PO i jeśli dziś posłowie tej partii przechodzą do konkurenta, to sami zaprzeczają wyznawanym przez siebie wartościom. A także temu, co obiecywali w trakcie kampanii wyborczej.
A Nowoczesna ma pozostać wierna hasłom, z którymi szła do wyborów w 2015 roku. Choć lider Nowoczesnej nie wyklucza, że już podczas zbliżających się wyborów samorządowych będzie ściśle współpracował z PO. Jest tylko jeden warunek – jeśli układanie wspólnych list wyborczych będzie miało sens i tam wszędzie, gdzie wspólny kandydat będzie miał większe szanse niż kandydat Prawa i Sprawiedliwości.
Ostatnie sondaże nie są łaskawe dla Nowoczesnej. Pokazują, że partia Petru wypada już właściwie na polityczny margines, notując wyniki nawet w okolicach 5 proc. poparcia. Tak źle od wyborów nie było. W tym wszystkim wymowny był brak wyraźnych działań lidera. Okazało się, że Ryszard Petru był nieobecny m.in. ze względu na problemy ze zdrowiem. Miał problemy z nogą, które wymagały operacji. Później przechodził rehabilitację.
Więcej w najnowszym numerze tygodnika "Newsweek”