
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. To powiedzenie idealnie oddaje to, co w ciągu ostatnich dnia widać w polskiej dyplomacji z Niemcami w tle. Skończyła się burza wokół Tuska, skończyło się wytykanie, że jest niemieckim kandydatem. Czas na zmiany. Teraz premier Szydło dumnie kroczy obok Angeli Merkel, rozdaje uśmiechy na prawo i lewo, i mówi wprost – liczy na owocne kontrakty z niemieckimi firmami. Taki sukces.
A jednak wielu Polakom rzuciło się to mocno w oczy. Przecież jeszcze niedawno od polityków PiS słyszeliśmy, jacy to Niemcy są źli. A gdy Angela Merkel mocno poparła Tuska jako szefa Rady Europejskiej, ileż to razy słyszeliśmy że Tusk jest kandydatem Niemiec i powinien przyjąć obywatelstwo tego kraju?
Beata Szydło zapowiedziała, co prawda, że porozmawia z Merkel o niemieckich mediach w Polsce, ale jednocześnie mocno też zachęcała niemieckie firmy do współpracy z polskimi. I zrobiło się bardzo słodko. Bo jednocześnie Angela Merkel dzieliła się swoją nadzieją na to, że obecność naszego kraju na targach w Hanowerze otworzy nowy rozdział w polsko-niemieckiej współpracy. – A kontakty staną się jeszcze bliższe i lepsze – mówiła.
Chciałabym zachęcić przedstawicieli niemieckich środowisk gospodarczych do bardziej aktywnego włączenia się w realizację wspólnych projektów inwestycyjnych z partnerami polskimi, których celem jest wdrożenie i komercjalizacja wyników prac badawczo-rozwojowych prowadzonych w dziedzinie nowych technologii. Czytaj więcej
Marek Kuchciński pojechał bowiem na obrady przewodniczących parlamentów państw UE. Tam, w stolicy Słowacji, spotkał się również z przewodniczącym Bundestagu. Obaj uścisnęli dłoń, co marszałek – w postaci zamieszczonej foty – natychmiast odnotował na Twitterze. Śląc jednocześnie pozdrowienia do Hanoweru.
Na Twitterze rozgorzała niemal wojna, kto ma rację, ale pewnie nie ma to już wielkiego znaczenia. Ciekawe jest to, że w relacji z Niemcami nagle zniknął Donald Tusk i inne różnice, choćby uchodźcy. Teraz cieszymy się, że Hanowerze Polska osiągnęła sukces.
