
Maria Szonert-Binienda krótko cieszyła się nominacją na konsul honorową w Ohio. Zamieszczane przez nią w sieci treści sprawiły, że MSZ zawiesił ją w obowiązkach. Ryszard Schnepf, który pełnił funkcję ambasadora RP w USA szczegółowo wyjaśnia dziś, jak doszło do jej wyboru. Jak twierdzi, nie wszyscy byli "za".
REKLAMA
Schnepf opowiada na Facebooku o wydarzeniach, które doprowadziły do obecnej sytuacji. Najpierw wspomina Marka Dollara, piastującego ten urząd przez 12 lat. Odszedł w 2016 r., bo - jak tłumaczył – nie chce reprezentować państwa, gdzie "łamane są podstawowe zasady demokracji". Dyplomata pisze, że Szonert od razu została kandydatką na to stanowisko. To przecież "wiceprezes Kongresu Polonii Amerykańskiej reprezentująca tzw. frakcję smoleńską, a przy okazji – co niebagatelne – żona Wiesława Biniendy, członka komisji ds. zbadania przyczyn katastrofy pod Smoleńskiem, zwanej potocznie komisją Macierewicza.
Dalej czytamy, że Ambasada oraz Konsul Generalny w Nowym Jorku mimo nacisków wstrzymali proces wyboru Szonert. Schnepf powołuje się na opinię Urszuli Gacek (konsul generalnej), która uznała, że kandydatka nie nadaje się ze względu "na kontrowersyjną, z gruntu polityczną i wprowadzającą podziały wśród Polonii działalność, ale także finansowe oczekiwania (...) oraz generalne nierozumienie istoty funkcji konsula". Wtedy do akcji wkroczył Andrzej Jasionowski, dyrektor generalny MSZ, żądając ponoć szybkiego rozwiązania sprawy. Przekonywał, że Szonert ma poparcie jego resortu i MON.
Rozwiązanie nastąpiło kilka miesięcy później, kiedy do Chicago przybył Jan Dziedziczak - sekretarz stanu w MSZ. Oficjalnie po to, by wręczyć medale kombatantom, nieoficjalnie chodziło o zrobienie porządku w zradykalizowanym Kongresie Polonii Amerykańskiej. "W tle wizyty więc 6.02.2016 odbyła się operatywka min. Dziedziczaka z p. Szonert-Biniendą, która, wspierana przez Warszawę, miała odbić KPA z rąk rzekomych liberałów" – twierdzi dyplomata. W ambasadzie doszło wtedy też do incydentu z udziałem młodych ludzi, krzyczących "Bóg, Honor, Ojczyzna".
Schnepf kończy wpis zdaniem o zawieszeniu nowej konsul przez Witolda Waszczykowskiego, przebywającego w Australii. "Widocznie przebywając na antypodach definitywnych rozwiązań wygenerować się nie da, nawet jeśli sytuacja jest tak żenująca i domaga się tego premier. No tak, trzeba jeszcze zapytać co o tym sądzą inni mocodawcy" – pisze były ambasador. Schnepf został odwołany w 2016 r.
