
Minister spraw zagranicznych zapowiedział dziś, że w ciągu kilku, najdalej kilkunastu tygodni poznamy nazwisko nowego ambasadora, który pojedzie do Paryża. Witold Waszczykowski liczy też na to, że nowy prezydent Francji Emmanuel Macron wzniesie się ponad słowa, które wypowiadał na temat Polski w trakcie kampanii wyborczej i będzie dążył do współpracy naszych krajów. – Respektujemy ten wybór, gratulujemy zwycięstwa – mówił w poniedziałek.
REKLAMA
Emmanuel Macron jeszcze jako kandydat na prezydenta zapowiadał, że opowiada się za zwiększeniem nacisków na polski rząd, by ten przestrzegał zasad demokracji. Ośmielił się nawet powiedzieć coś, co na Nowogrodzkiej nie mogło się spotkać z uznaniem. Nazwał bowiem Jarosława Kaczyńskiego przyjacielem Le Pen, stawiając prezesa PiS w jednym szeregu obok Władimira Putina. I trudno powiedzieć, że słowa były rzucane na wiatr. Jeszcze w styczniu Witold Waszczykowski spotkał się z Marine Le Pen. Po czym powiadał, jakie to plany na zreformowanie Unii Europejskiej ma liderka skrajnie prawicowego Frontu Narodowego.
O tym, ze nasze stosunki z Francją od roku nie są najlepsze trudno dyskutować. Nie poprawiło ich ani zerwanie kontraktu na dostawę śmigłowców Caracal dla polskiej armii, ani słowa wiceministra obrony narodowej Bartosza Kownackiego o uczeniu Francuzów jedzenia widelcem. Jednak dziś Witold Waszczykowski musiał chyba zrozumieć, że na sojusz z Le Pen nie można już liczyć i stwierdził, że trzeba będzie jakoś odbudować francusko-polskie relacje.
Zaczął od gratulacji dla Emmanuela Macrona. W dalszych słowach wyraził nadzieję, że gdy Macron obejmie już urząd po François Hollandzie, odejdzie od kampanijnej retoryki i przestanie opowiadać o dyscyplinowaniu Polski. Na koniec szef MSZ obiecał, że najdalej za kilkanaście miesięcy z Warszawy do Paryża wyjedzie wreszcie nowy ambasador. Po czystkach przeprowadzonych przez PiS wakat na tym stanowisku trwa od września zeszłego roku.
