
Szefowa rządu w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" pogroziła ministrom. Kolejny raz Beata Szydło przyznała, że rekonstrukcja rządu jest możliwa. "Jesteśmy zespołem. Jeśli jeden zawodnik nie nadąża, to trzeba go wymienić" – powiedziała, ale żadnych nazwisk ani też terminów tego ultimatum przedstawić nie chciała.
Szefowa rządu szczerze natomiast przyznała to, co jest oczywiste dla każdego obserwatora politycznej sceny: że tak naprawdę wszystko zależy od Jarosława Kaczyńskiego. Na pytanie, czy jest "stałe łącze między KPRM i Nowogrodzką", Beata Szydło odpowiedziała bez wahania: "Oczywiście, że jest! Rząd jest emanacją partii. Rząd wywodzi się z partii. Byłoby nienaturalne, gdyby lider partii nie był w stałym kontakcie z premierem rządu, który partia powołała do życia".
I o ile relacje między Alejami Ujazdowskimi a Nowogrodzką układają się znakomicie, to w stosunkach KPRM z Pałacem Prezydenckim przy Krakowskim Przedmieściu czasem zgrzyta. "Relacje między mną a panem prezydentem są bardzo dobre. A pan minister Mucha? No cóż może powinien popracować trochę nad swoją kindersztubą" – powiedziała Szydło, pytana o niedawną krytykę prezydenckiego ministra Pawła Muchy pod adresem szefowej gabinetu politycznego premiera Elżbiety Witek. "Z przykrością stwierdzam, że pani minister może nieściśle zrozumiała pana prezydenta" – mówił Mucha oceniając wypowiedź Witek, że inicjatywa referendum konstytucyjnego to pomysł PiS a nie Andrzeja Dudy. A wracając do rządu...
Słowa o limuzynach ciekawie korespondują ze zdjęciem zamieszczonym wczoraj na Twitterze przez posłankę PO Marię Janyskę prezentującym... "rząd limuzyn".
źródło: rp.pl
