
– Kto wygra dzisiejszy półfinał? – zapytał mnie Kuba Radomski po przyjściu do redakcji. – Oczywiście, że Hiszpania – odpowiedziałem bez namysłu. – A ja myślę, że Portugalia, więc napisz, w czym ta twoja Hiszpania jest od niej lepsza – odparł. Ha, proszę bardzo.
REKLAMA
Hiszpania to przede wszystkim zespół, a nie tylko Cristiano Ronaldo i kilku innych dobrych zawodników. Nani? Gdyby trener Paolo Bento musiał polegać na nim w meczu z Czechami, to przekonalibyśmy się, czy Petr Cech wciąż jest specjalistą od bronienia rzutów karnych. Raul Meireles? Oczywiście to świetny gracz, ale defensywny pomocnik. Czy jest w stanie sam wygrać mecz? Nawet w Portugalii chyba na to nie liczą.
Cokolwiek napisze mój redakcyjny kolega, jego koncepcja upadnie, gdy w słabszej formie będzie Ronaldo. Bez zawodnika Realu Madryt drużyna Bento traci 50 proc. swojej jakości. Portugalia bez Ronaldo wciąż jest dobrym zespołem, ale sęk w tym, że nie wystarczy być dobrym, aby awansować do finału mistrzostw Europy.
Tymczasem w samej tylko drugiej linii Del Bosque ma Xaviego, Andresa Iniestę, Cesca Fabregasa, Davida Silvę, Juanfrana, Xabiego Alosno, Busquetsa, Juana Matę i Pedro. Nic dziwnego, że hiszpański szkoleniowiec nie raz decyduje się na grę bez nominalnego napastnika. Jak do tej pory ten system zdawał egzamin. A gdy coś nie szło (jak z Włochami) albo przeciwnik był znacznie słabszy (jak Irlandia) na boisku pojawiał się Fernando Torres, który zadawał kłam twierdzeniom swoich przeciwników, że zapomniał, jak się strzela gole. Na Euro 2012 ma ich przecież raptem jeden mniej od Ronaldo.
Na korzyść Hiszpanii jednoznacznie przemawia też doświadczenie jej zawodników na dużych imprezach. Iker Casillas to najbardziej zaprawiony w boju gracz na polsko-ukraińskim turnieju. Do dzisiejszego spotkania zagrał 135 meczów dla swojej ojczyzny. Razem z nim, w składzie aktualnych mistrzów Europy i Świata jest 11 zawodników, pamiętających sukces z 2008 roku i aż 17 graczy z kadry Hiszpanii na mundial w 2010 roku. Piłkarze Del Bosque zdobyli też więcej trofeów w futbolu klubowym. Rekordzistami są Xavi i Iniesta, którzy mają na swym koncie 23 różne tytuły, zdobyte z Barceloną.
Nie bez znaczenia jest także fakt, że kadra Hiszpanii składa się w przeważającej mierze z piłkarzy występujących na co dzień w Primera Division. Tylko trzech zawodników La Furia Roja, gra poza granicami swojej ojczyzny. Wszyscy w angielskiej Premier League. David Silva gra w Manchesterze City, Fernando Torres w Chelsea Londyn, a Pep Reina w Liverpoolu.
To dzięki temu Del Bosque nie musi poświęcać zbędnego czasu na tłumaczenie tego, czego oczekuje od piłkarzy na boisku. Oni mają to we krwi. Tego komfortu nie ma Bento, który podczas przygotowań do Euro musiał wypracować jeden wspólny styl zespołu. Wyszło mu to bajecznie, ale w kryzysowym momencie może okazać się, że jego zawodnicy zaczną grać tak, jak w klubach. A tam każdy z nich gra przecież trochę innym systemem.
Czytaj też: "Wow, to piękne!", "Jezu, jakie to nudne!". Jaka jest naprawdę gra reprezentacji Hiszpanii?
Hiszpania osiągnęła też zdecydowanie więcej na Euro 2012. Jeśli w ogóle można przyjąć taką miarę, to zespół Del Bosque wygrał "więcej", ponieważ grał z lepszymi drużynami.
Z całym szacunkiem dla rywali Portugalii - Włochy, Irlandia, Chorwacja i Francja, które w pokonanym boju zostawiła Hiszpania, to lepsze zespoły, niż Dania, pogrążona w kryzysie Holandia, Czechy i Niemcy, z którymi podopieczni Bento przegrali na otwarcie mistrzostw. Ponadto po każdym spotkaniu Hiszpanii dziennikarze pisali, że nie wykorzystali oni całego swojego potencjału. Tak było w meczu z Francją, w trakcie którego nie można było oprzeć się wrażeniu, że podopieczni Del Bosque nie grają na pełnych obrotach. Gdyby wrzucili drugi bieg, Francuzi zapewne przegraliby mecz z bagażem nie dwóch, ale kilku bramek więcej.
Nie przekreślam szans Portugalii w rywalizacji z Hiszpanią. Podobno "każdy może wygrać z każdym". Trudno jest mi jednak wyobrazić sobie porażkę drużyny Del Bosque. Z Włochami, z Niemcami - tak. Z Portugalią - jakoś nie bardzo.