Wioślarze Adam Korol, Marek Kolbowicz, Michał Jeliński i Konrad Wasielewski ze złotem olimpiady w Pekinie.
Wioślarze Adam Korol, Marek Kolbowicz, Michał Jeliński i Konrad Wasielewski ze złotem olimpiady w Pekinie. Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Wkrótce skończy się Euro 2012, a wraz z nim powód do ciągłego mówienia o piłce nożnej. To lato dla domorosłych komentatorów sportowych się jednak nie kończy. Już za miesiąc igrzyska olimpijskie, które znowu sprawią, że będziemy emocjonować się sportami, o których nie mamy najmniejszego pojęcia i których normalnie w ogóle nie śledzimy. - I chwała za to igrzyskom! - mówi naTemat Roman Kołtoń z Polsat Sport.

REKLAMA
Wielkie imprezy sportowe przyciągają rzesze kibiców i to w większości takich, którzy na co dzień w ogóle nie śledzą rozgrywek wielu dyscyplin. Przed ostatnimi meczami Euro 2012 całą Europę wypełniają więc kibice piłki, którzy nie wahają się oceniać gry piłkarzy i decyzji sędziów, choć nie mają pojęcia, kiedy jest spalony. Taka jest magia sportu, którą jeszcze lepiej będzie można odczuć za miesiąc, gdy wystartują londyńskie igrzyska olimpijskiej.
Adam Gopnik
magazyn "The New Yorker"

Zbliża się okres, następujący co cztery lata, kiedy Amerykanie stają się kibicami sportowców, o których nigdy nie słyszeli uczęstniczacych w zawodach, których zasad nie znają.

Uwagę na ten fenomen zwraca amerykański magazyn "The New Yorker". Felietonista Adam Gopnik we wstępniaku pisze, że zbliża się okres, gdy codzienna ignorancja wobec sportu ustępuje entuzjazmowi rozpalonemu wraz z olimpijskim zniczem. Okres, kiedy zaczyna się kibicować pływaczkom synchronicznym, młociarzom, czy gimnastykom w taki sam sposób, jak ulubionej drużynie klubowej. Gopnik zwraca uwagę, że Amerykanie są być może najbardziej skłonni do ulegania takiej ogólnonarodowej histerii olimpijskiej, ponieważ wierzą, że mogą być najlepsi we wszystkim. Dziennikarz podkreśla jednak, że to nie tylko domena ich narodu.
Nieważne co robią, ważne, że nas reprezentują
"Nacjonalizm jest częścią idei olimpijskiej, jest jej DNA. Nowożytne igrzyska zrodziły się w XIX wieku, a ich ideą przewodnią była mieszanka amatorszczyzny z nacjonalizmem" - pisze "The New Yorker". Przypomina, że wciąż panuje w nas myślenie z czasów Pierre'a de Coubertina, że bycie najlepszym w sporcie to swego rodzaju cnota obywatelska. Na olimpiadzie nie kibicuje się wynikowi, kibicuje się zwycięstwu. A więc nie ma żadnego powodu do wstydu, że wiele dyscyplin interesuje nas tylko przy okazji naprawdę ważnej rywalizacji. "Sport mówi o ludzkim charakterze, pokazuje, że można opanować wszystko przy odpowiednim wysiłku" - dodaje też amerykański felietonista.
Roman Kołtoń
dziennikarz sportowy, Polsat Sport

Dzięki olimpiadzie widać, że świat jest pełen kolorów i barw. Jeśli są ludzie, którzy za sprawą igrzysk oglądają lekkoatletykę czy pływanie, to chwała igrzyskom za to!

Podobnie fenomen zainteresowania igrzyskami ocenia dziennikarz sportowy Roman Kołtoń z Polsat Sport. – Dzięki olimpiadzie widać, że świat jest pełen kolorów i barw. Jeśli są ludzie, którzy za sprawą igrzysk oglądają lekkoatletykę czy pływanie, to chwała igrzyskom za to! One mają wielką historię, od starożytności, przez ideę olimpijską barona de Coubertina. Dzięki nim widać też, jak wiele krajów przywiązuje wagę do sportu, do kultury fizycznej. Odliczanie medali to jest coś niesamowitego. Bo sport to jest część lepszego świata, pokazuje, jak powinno się żyć. I promocja sportu niesie za sobą tylko dobre owoce – mówi naTemat.
– Siła igrzysk to właśnie siła wielu dyscyplin. Dzięki temu ogląda się sporty, którym nie kibicujemy na co dzień. I to sama przyjemność – dodaje Kołtoń. I podkreśla, że największe zainteresowanie generują szanse medalowe, o których mówi się przed igrzyskami. – Ja z pasją będę śledził mecze siatkarzy, bo gdy ostatnio rozmawiałem z Łukaszem Kadziewiczem, powiedział mi, że jego koledzy, z którymi zdobywał wicemistrzostwo świata, będą teraz mistrzami olimpijskimi. I myślę, że każdy znajdzie sobie na igrzyskach dyscypliny, którym będzie mógł kibicować – podsumowuje.