
Wkrótce skończy się Euro 2012, a wraz z nim powód do ciągłego mówienia o piłce nożnej. To lato dla domorosłych komentatorów sportowych się jednak nie kończy. Już za miesiąc igrzyska olimpijskie, które znowu sprawią, że będziemy emocjonować się sportami, o których nie mamy najmniejszego pojęcia i których normalnie w ogóle nie śledzimy. - I chwała za to igrzyskom! - mówi naTemat Roman Kołtoń z Polsat Sport.
Zbliża się okres, następujący co cztery lata, kiedy Amerykanie stają się kibicami sportowców, o których nigdy nie słyszeli uczęstniczacych w zawodach, których zasad nie znają.
"Nacjonalizm jest częścią idei olimpijskiej, jest jej DNA. Nowożytne igrzyska zrodziły się w XIX wieku, a ich ideą przewodnią była mieszanka amatorszczyzny z nacjonalizmem" - pisze "The New Yorker". Przypomina, że wciąż panuje w nas myślenie z czasów Pierre'a de Coubertina, że bycie najlepszym w sporcie to swego rodzaju cnota obywatelska. Na olimpiadzie nie kibicuje się wynikowi, kibicuje się zwycięstwu. A więc nie ma żadnego powodu do wstydu, że wiele dyscyplin interesuje nas tylko przy okazji naprawdę ważnej rywalizacji. "Sport mówi o ludzkim charakterze, pokazuje, że można opanować wszystko przy odpowiednim wysiłku" - dodaje też amerykański felietonista.
Dzięki olimpiadzie widać, że świat jest pełen kolorów i barw. Jeśli są ludzie, którzy za sprawą igrzysk oglądają lekkoatletykę czy pływanie, to chwała igrzyskom za to!

