
Ponad tydzień temu, przed Festiwalem w Opolu, rozpoczął się jeszcze jeden festiwal. Festiwal sprzeciwu artystów wobec ograniczeniom nałożonym przez Jacka Kurskiego. Z dnia na dzień prezes TVP ma coraz większy problem z obsadzeniem sceny i zmuszony jest "na szybko" posklejać imprezę w całość. Okazuje się, że „Opole Gate” to nie tylko bunt artystów przeciw władzom TVP. To także bunt widzów.
Kilka dni temu, wirtualna społeczność zaczęła głośno okazywać swoje niezadowolenie i swój sprzeciw wobec zamieszania. Na Facebooku powstało wydarzenie „Nie oglądam Opola 2017”. Do tej pory „weźmie w nim udział” ponad 11 tysięcy ludzi. Ta liczba ciągle wzrasta i przenosi się choćby na Twittera czy fora dyskusyjne. Głównym zarzutem jest upolitycznienie Festiwalu (w przypadku Kayah), ocena artystów przez pryzmat światopoglądowy i cenzura stosowana przez Jacka Kurskiego (przykład Dr. Misia i sprawy jego teledysku). W opisie wydarzenia, jego inicjator napisał:
"#nieogladamopola
W związku z cenzurą nałożoną na wielu artystów, którym prezes TVP Jacek Kurski zakazał w sposób bezpośredni czy pośredni udziału w 54 KFPP bojkotujemy festiwal jako publiczność przed telewizorami. Nie ma zgody na to żeby telewizja publiczna była narzędziem politycznym!!! BOJKOT NIE JEST WYMIERZONY PRZECIWKO ARTYSTOM ALE PRZECIWKO POLITYKOM, KTÓRYM SIĘ WYDAJE, ŻE MOGĄ ZAWŁASZCZYĆ SOBIE WŁASNOŚĆ PUBLICZNĄ JAKĄ JEST TELEWIZJA POLSKA. PODAJCIE DALEJ!!!"
Wydarzenie skomentowało prawie 400 osób. Najwięcej z nich krytykuje prezesa TVP i jego decyzje. Są też wyrazy poparcia dla artystów, którzy odwołali swoje występy.
Potężne zamieszanie wokół opolskiego festiwalu to nie tylko wojna artystów z Jackiem Kurskim czy wydarzenie na Facebooku. To przede wszystkim bardzo duże zagrożenie dla wyników oglądalności, a co za tym idzie pieniędzy zarobionych na reklamach. Przez ostatnie kilka lat, choć widownia festiwalu z roku na rok topnieje, to jednak kanały telewizji publicznej, które transmitowały koncerty miały w tych dniach najwyższy udział w rynku.
2013 r. - 3,7 mln widzów (37% udziału w rynku)
2014 r. - 2,7 mln widzów (28% udziału)
2015 r.- 2,9 mln widzów (28% udziału)
2016 r. - 2,3 mln widzów (23% udziału)
Zapytaliśmy o to certyfikowanego trenera sprzedaży, wykładowca akademickiego, przez lata związanego z światem reklamy Pawła Niemotki. – Oczywiście, że reklamodawcy mogą się wycofać. Widzą co się dzieje i być może nie będą chcieli wikłać się w spór z tą lub inną partią sporu politycznego. Oczywiście wszystko zależy od tego jak zostały skonstruowane umowy z TVP, ale rezygnacje są możliwe.
