Na Woronicza mówi się, że Kurski zemści się za Opole. Ma przenieść festiwal rzut beretem od amfiteatru.
Na Woronicza mówi się, że Kurski zemści się za Opole. Ma przenieść festiwal rzut beretem od amfiteatru. Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Prezydent Opola dopiero co wymówił TVP umowę na organizację tegorocznego święta polskiej piosenki, ale Jacek Kurski podobno ma już opracowany plan awaryjny. Jak nieoficjalnie donoszą nasi informatorzy z TVP, na Woronicza huczy od plotek, że festiwal odbędzie się nie w amfiteatrze, a na terenie... Politechniki Opolskiej. Prezes ma być też żądny zemsty na opolskim samorządzie, środowisku muzycznym i prywatnych mediach, które stoją w kolejce do artystów, którzy zrezygnowali ze współpracy z TVP.

REKLAMA
– Mówi się, że Kurski się zawziął i będzie chciał zorganizować imprezę na terenie Politechniki Opolskiej – wyjawił w rozmowie z naTemat pracownik telewizji publicznej. – Już bez praw do nazwy oczywiście. Winę zrzucą na miasto i zmowę firm fonograficznych, stacji radiowych i prywatnych mediów. Powie, że niby miasto dogaduje się po cichu z Niną [dyr. programową Polsatu Niną Terentiew - red.] – słyszymy.
Przypomnijmy, iż przed kilkoma godzinami prezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski podjął decyzję o zerwaniu umowy z TVP. Stało się to oczywiście na skutek tego, że większość zaproszonych artystów zrezygnowała z udziału w imprezie. Wcześniej samorządowcy zablokowali ekipie TVP wejście do amfiteatru. Prezydent Wiśniewski stanowczo skrytykował też działania Jacka Kurskiego.
A fala rezygnacji z udziału w 54. Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej nastąpiła po słowach menadżera Kayah, który stwierdził, iż prezes TVP pozwoliłby wystąpić jej tylko "po swoim trupie". Od tej chwili "nie" zaczęły mówić największe gwiazdy estrady. Solidarnie udziału odmówiło też kilku debiutantów. Na placu boju zostało właściwie kilka osób - z Janem Pietrzakiem i Zenkiem Martyniukiem w rolach głównych.