Poseł PiS Andrzej Melak użył argumentu z katastrofy smoleńskiej w sejmowej dyskusji o... sprawie śmierci torturowanego w policyjnej toalecie Igora Stachowiaka.
Poseł PiS Andrzej Melak użył argumentu z katastrofy smoleńskiej w sejmowej dyskusji o... sprawie śmierci torturowanego w policyjnej toalecie Igora Stachowiaka. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Naprawdę nie ma takiego tematu, w którym Prawo i Sprawiedliwość nie jest w stanie wykorzystać katastrofy smoleńskiej. Dobitnie przypomniano o tym podczas środowej dyskusji w Sejmie na temat śmierci Igora Stachowiaka. – Sześć lat czekaliśmy na wyniki prac Instytutu Szena odnośnie katastrofy Tu-130... Tu-140... – w ten sposób poseł Andrzej Melak bronił ministrów w sprawie tego, co stało się torturowanemu na wrocławskim komisariacie 25-latkowi.

REKLAMA
– To u was właśnie, ci którzy kłamali... Ci którzy kłamali, pani Kopacz, pan Arabski, pan Janicki zostali awansowani na wyższe stopnie! Za to, że doprowadzili do śmierci 96 osób! – krzyczał Andrzej Melak z mównicy sejmowej. Przed użyciem argumentu z katastrofy smoleńskiej do obrony szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka i podległych mu funkcjonariuszy ten poseł Prawa i Sprawiedliwości nie zawahał się, choć prywatnie jest bratem Stefana Melaka, czyli jednej z ofiar tragicznych wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku.
Andrzejowi Melakowi hamulce puściły jednak do tego stopnia, że podczas swojego kuriozalnego ataku na opozycję zapomniał, iż prezydenckim samolotem był Tu-154M, a badaniem materiału dowodowego w sprawie katastrofy zajmował się nie "Instytut Szena", a Instytut Ekspertyz Sądowych im. prof. dra Jana Sehna w Krakowie.