
Nie, nie było żadnego ciemnego tunelu ze światełkiem na końcu. Choć śmierć była blisko, bardzo blisko. Generalnie wszyscy mówią, że z taką raną postrzałową nie miał prawa przeżyć. Pocisk wbił mu się z przodu w szyję, wyszedł przez plecy. Tracąc przytomność, jeszcze zobaczył twarz żony... A potem, już po utracie przytomności, widział twarz nieżyjącego starszego brata, który nad nim czuwał.
Oni się nie bali śmierci. Oni się nie bali bólu i cierpienia. Oni się nie martwili o swoich najbliższych. Skoro tak, to niewiele da się im zrobić. Talibowie to naprawdę straszny przeciwnik.
