
Wygląda na to, że w bólach rodzi się telewizyjna kariera słynnego pupila Antoniego Macierewicza, byłego rzecznika Ministerstwa Obrony Narodowej Bartłomieja Misiewicza. Po tym, gdy powołana przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego specjalna komisja orzekła, iż "nie ma on kwalifikacji do pełnienia funkcji w administracji publicznej", głośno zrobiło się o tym, że po odejściu z polityki poprowadzi program w Telewizji Republika. Do teraz nie wypracowano jednak koncepcji tego show.
REKLAMA
Popularna wśród sympatyków Prawa i Sprawiedliwości Telewizja Republika właśnie poinformowała o wprowadzeniu na antenę kilku nowych flagowców. Od końca maja stacja startuje z emisją programu Marcina Bąka i Joanny Lichockiej "Pod przykryciem" i "Geopolitycznego tygla", który poprowadzi Jerzy Targalski. Nie na to najbardziej czekają jednak widzowie. Przed miesiącem gruchnęła przecież wiadomość, że politykę dla telewizyjnej kariery porzucił Bartłomiej Misiewicz.
Na telewizyjny debiut 27-letniego pupila wiceprezesa PiS będzie trzeba jednak jeszcze poczekać. – Nie mamy jeszcze gotowej koncepcji na ten program, na razie ścierają się różne pomysły, więc za wcześnie, żeby coś powiedzieć – poinformowała nowa redaktor naczelna Telewizji Republika Dorota Kania w rozmowie z branżowym serwisem Wirtualnemedia.pl. Co nieco zaskakuje, bo kwietniowy komunikat stacji o nawiązaniu współpracy z Misiewiczem brzmiał tak, jakby jasne było już, co były rzecznik MON ma robić.
"W opinii Zarządu Pan Bartłomiej Misiewicz jako osoba znana i rozpoznawalna posiada duży potencjał medialny, gruntowną wiedzę na temat zagadnień związanych z bezpieczeństwem i obronnością nabyte podczas pełnienia m.in. funkcji szefa gabinetu politycznego MON oraz pełnomocnika MON ds. utworzenia centrum eksperckiego kontrwywiadu NATO, a także doświadczenie medialne zdobyte w pracy na stanowisku Rzecznika Prasowego MON" – twierdzono. Telewizja Republika wyrażała też nadzieję, że program "okaże się sukcesem rynkowym".
Przypomnijmy jednak, że wielkich nadziei na odnoszenie sukcesów nie dawali Bartłomiejowi Misiewiczowi w partii rządzącej. – Wszystkim Polakom, którzy poczuli się zażenowani, zdegustowani tym wszystkim, co się działo wokół osoby Bartłomieja Misiewicza, chcemy powiedzieć przepraszam – mówił 13 kwietnia wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński.
Wraz z Mariuszem Kamiński, Markiem Suskim i Karolem Karskim tworzył on komisję, która po zaledwie kilkugodzinnym dochodzeniu odkryła, iż błędem było powierzanie temu człowiekowi licznych ważnych stanowisk. – Komisja negatywnie oceniła postawę Bartłomieja Misiewicza. Nie ma on kwalifikacji do pełnienia funkcji w administracji publicznej – zawyrokowano w PiS.
źródło: Wirtualnemedia.pl
