Podejrzany ze Szczecina nawet nie udawał, że rozumie prawniczy język.
Podejrzany ze Szczecina nawet nie udawał, że rozumie prawniczy język. Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazet, Facebook.com

Podejrzany o kradzież motocykla w Szczecinie obywatel na sali sądowej postawił na szczerość. Nawet nie udaje, że rozumie prawniczy, urzędowy język i wielkodusznie dodaje: – Przyznaję się do wszystkiego, co chcecie.

REKLAMA
Tak polskiego wymiaru sprawiedliwości chyba jeszcze nikt nie strollował. Prawniczy blog Palestra Polska opisuje przypadek mężczyzny, którego zeznania są po prostu... rozbrajające!
– Przedstawiony mi w dniu dzisiejszym w Komisariacie Policji Szczecin Niebuszewo zarzut popełnienia przestępstwa opisanego w treści art. 278 § 1 kk nie zrozumiałem, ale przyznaję się do wszystkiego, co chcecie – czytamy w wyjaśnieniu podejrzanego.
– Z wielkiego szacunku do organów ciężko wykonujących swoją pracę, jakże potrzebną społecznie, nie chciałbym nawet nieświadomie wprowadzić w błąd kogokolwiek swoim wątłym rozróżnieniem języka potocznego od języka prawnego, co mogłoby merytorycznie wpłynąć na szerokie spektrum aberracji kognitywnych, do czego może doprowadzić mój obecny bardzo głęboki stres – kontynuował oskarżony. Jak się okazało, to był dopiero początek.
– Nie znam swoich praw i obowiązków, coś tam otrzymałem podczas pierwszego przesłuchania, ale tego nie czytałem – powiedział obywatel. Kiedy go ponownie go o nich poinformowano, dodał: "Ja nie zrozumiałem tych pouczeń i co gorsza ich nie zapamiętałem. Ja nie rozumiem tego, co pani do mnie mówi. Ja składam wniosek o przyznanie tłumacza, ale ustawa nie nakłada na mnie obowiązku wskazania z jakiego języka na jaki ma on tłumaczyć, ja nie potrafię wskazać języka, który rozumiem, nie jestem profesjonalnym lingwistą".
Natomiast kiedy pokazano podejrzanemu akta sprawy, uznał za stosowne, by wyjaśnić: "Ja nie mam doktoratu z rozpoznawania twarzy, a jak wynika z badań prof. Lotus, materiał pamięciowy zostaje po upływie czasu zastępowany patternami, wobec tego nie mam pewności czy to, co ja pamiętam, jest zgodne z tym, co miało miejsce".
logo
Internautów zachwyciły zeznania podejrzanego. Fot. Facebook.com/ Sędzia płakał jak oddalał
Okazuje się, że jeśli chodzi o stawianie czoła procesowym trudom, równie kreatywni co oskarżeni bywają również przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości. Pisaliśmy w naTemat o najbardziej absurdalnych i zabawnych uzasadnieniach wyroków.