Czy to prezydent Andrzej Duda zatrzymał projekt PiS, który zakładał wprowadzenie w samorządzie dwukadnecyjności i miał działać wstecz?
Czy to prezydent Andrzej Duda zatrzymał projekt PiS, który zakładał wprowadzenie w samorządzie dwukadnecyjności i miał działać wstecz? Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Czy Andrzej Duda sprawił, że Prawo i Sprawiedliwość wycofało się z zakładającego działanie wbrew podstawowym zasadom prawa projektu "wstecznego" ograniczenia kadencji samorządowców? To podczas zorganizowanego w Pałacu Prezydenckim Dnia Samorządu Terytorialnego zdawał się sugerować sam prezydent.

REKLAMA
– Chciałbym, żeby w naszym kraju – także jeżeli chodzi o funkcjonowanie samorządu terytorialnego – były realizowane te zmiany, które będziemy mogli spokojnie nazwać zmianami dobrym. Chciałbym, żeby to były takie zmiany, które znajdą również państwa potwierdzenie i akceptację. Dlatego sprzeciwiłem się planom wprowadzenia ograniczenia kadencji – de facto wstecz – jeżeli chodzi o wybory powszechne wójtów, burmistrzów i prezydentów miast – oznajmił Andrzej Duda.
Chodzi oczywiście o wycofanie się Prawa i Sprawiedliwości z jednej z flagowych "dobrych zmian", które były firmowane przez samego prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Projekt zakładał ułatwienie PiS przejęcia kontroli nad samorządem terytorialnym poprzez ustawowe pozbycie się najpopularniejszych lokalnych polityków, którzy swoimi miastami i regionami rządzą nieprzerwanie nawet od kilkunastu lat.
Ograniczające liczbę kadencji przepisy miały działać wbrew zasadzie, że prawo nie działa wstecz i takich prezydentów miast, jak Paweł Adamowicz z Gdańska, czy Jacek Majchrowski z Krakowa zmusić do odejścia już przy okazji zbliżających się wyborów samorządowych. Niespodziewanie przed dwoma tygodniami PiS z tego pomysłu się jednak wycofał.
Tę decyzję powszechnie uznano głównie za efekt stanowczej krytyki, którą projekt działającej wstecz dwukadencyjności generował wśród koalicjantów PiS z Polski Razem kierowanej przez wicepremiera Jarosława Gowina. Inni wskazywali, że partia rządząca przestraszyła się też mobilizacji samorządowców i mieszańców największych miast.
Jednak dziś to prezydent Andrzej Duda zechciał chyba przedstawić się się jako ten, kto niezgodny z podstawowymi zasadami prawa projekt zatrzymał. – Dlaczego? Bo uważam to za swoistą zmianę warunków w toku. To nie było wcześniej zapowiedziane – tak głowa państwa mówiła w poniedziałek o motywacji do sprzeciwienia się planom partii rządzącej.