Cristiano Ronaldo miał strzelać ostatni rzut karny
Cristiano Ronaldo miał strzelać ostatni rzut karny Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta

Cristiano Ronaldo jest pierwszym strzelcem rzutów karnych w Realu Madryt. W zeszłym sezonie ze swoich 46 goli strzelonych w Primera Division aż 11 bramek zdobył po strzałach z jedenastu metrów. Także w reprezentacji Portugalii zawsze był pierwszym, który podchodził do tego stałego fragmentu gry. Tymczasem w półfinale Euro 2012 konkursowi jedenastek po meczu przyglądał się, stojąc na środka boiska. Nawet nie zdążył dotknąć piłki, gdy jego Portugalia odpadła z turnieju.

REKLAMA
Piłkę na jedenastym metrze ustawił Cesc Fabregas. Szepnął sobie coś pod nosem dla otuchy, odmierzając skrupulatnie kilka kroków. Wynik półfinału brzmiał wówczas 3:2 dla Hiszpanii w piątej serii rzutów karnych. Trafienie Fabregasa zapewniłoby zatem awans do finału drużynie Vicente Del Bosque. Piłkarz Barcelony wziął długi rozbieg i oddał strzał. Rui Patricio wyczuł jego intencje i rzucił się w stronę, w którą leciała piłka. Ta jednak odbiła się od słupka i wpadła do siatki tuż obok interweniującego bramkarza Sportingu Lizbona, powodując eksplozję radości tysięcy Hiszpanów zajmujących miejsca na trybunie za bramką. Hiszpanie stojący na środku boiska momentalnie wystartowali do Fabregasa, niczym wystrzeleni z procy.
Ale uwaga kamer skupiła się w tym momencie na kimś innym. Wszystkie obiektywy skierowane były na Ronaldo, który wciąż stał na środku boiska. Miał strzelać po Fabregasie, ale nie było mu to dane. Stał samotnie, mamrocząc coś pod nosem i kręcąc głową z niedowierzaniem. Pewnie zadawał sobie pytanie, dlaczego nie strzelał wcześniej? O to samo pytali go po meczu wszyscy reporterzy.
– Czasami strzelam pierwszy, czasami drugi, zdarza się też, że trzeci. Teraz byłem wyznaczony do ostatniego karnego. Trener Bento zapytał mnie, czy chcę strzelić w piątej serii. Zgodziłem się – komentował tę sprawę na gorąco po meczu sam Ronaldo.
– Taki mieliśmy plan. Gdyby było 4-4 i [Ronaldo - przyp. red.] strzelałby ostatni rzut karny, rozmawialibyśmy teraz, o czymś zupełnie innym – bronił swojego wyboru Paolo Bento. Ale polscy trenerzy uważają, że podjął niewłaściwą decyzję.
– To błąd trenera, wynikający z braku doświadczenia. We Francji to nie do pomyślenia, aby najlepszy strzelec zespołu wykonywał rzut karny, jako ostatni. Być może decyzja trenera podyktowana była treningami, na których Portugalczycy byli bardzo skuteczni w tym aspekcie, ale nawet jeśli tak było to mecz jest meczem. Tutaj pierwszy karny powinien strzelać lider zespołu – twierdzi tę sprawę trener Stefan Białas.
Słowa byłego trenera Legii Warszawa i eksperta Canal Plus od ligi francuskiej potwierdza Jerzy Engel. – Podam przykład reprezentacji Anglii. Roy Hodgson nie zmienił Stevena Gerrarda pomimo, że ten od 75. minuty ćwierćfinałowego spotkania z Włochami praktycznie nie miał już sił na grę. Szkoleniowiec przeczuwał, że mecz zakończy serią jedenastek i nie chciał osłabiać szans swojego zespołu. Gerrard strzelił potem pierwszy rzut karny – zauważył Engel.
Od wielu lat w środowisku piłkarskim toczy się dyskusja, który rzut karny w konkursie jedenastek jest trudniejszy - pierwszy, czy ostatni. Bento najprawdopodobniej uznał, że większą presję będzie odczuwał ostatni strzelec, dlatego powierzył go Ronaldo.
– To prawda, piąty karny jest najtrudniejszy z uwagi na ogromną presję związaną z odpowiedzialnością. Jednak uważam, że najważniejszy jest mimo wszystko ten pierwszy. Proszę zauważyć, że wczoraj pierwsza kolejka zakończyła się dwoma niecelnymi strzałami. Możemy tylko przypuszczać, jak potoczyłaby się historia tego półfinał, gdyby pierwszy strzelał Ronaldo i trafił do siatki – zastanawia się Engel.
A co na to wszystko Ronaldo? Dziś rano na twitterze napisał "dziękuję Portugalio". Pod wpisem momentalnie pojawiło się wiele komentarzy odwzajemniających podziękowania. Jestem jednak przekonany, że byłoby ich więcej, gdyby to Portugalia miała za co dziękować Cristiano.
Decydujący o awansie Hiszpanii do finału rzut karny wykonywany przez Cesca Fabregasa