Atak na Kurskiego to gruba przesada, ale on jest cwany i doskonale wiedział, co się może stać, gdy zadrwi z kibiców

"Poczułem zew". Kurski opowiada o swoim "wyczynie" na stadionie Legii, a warszawscy kibice przyznają: "miał szczęście". Zdjęcie pochodzi z 2008 r., gdy Lechia Gdańsk w meczu ze Zniczem Pruszków wywalczyła mistrzostwo II ligi.
"Poczułem zew". Kurski opowiada o swoim "wyczynie" na stadionie Legii, a warszawscy kibice przyznają: "miał szczęście". Zdjęcie pochodzi z 2008 r., gdy Lechia Gdańsk w meczu ze Zniczem Pruszków wywalczyła mistrzostwo II ligi. Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta
W obronie Jacka Kurskiego niespodziewanie stanęła dziennikarka "Gazety Wyborczej". "Ten, kto tłumaczy kiboli, którzy napadli na Jacka Kurskiego, chyba upadł na głowę. Bandyci to bandyci. Niezależnie od tego kogo atakują" – napisała Dominika Wielowieyska. Tylko że to trochę nie tak.


Jacek Kurski doskonale wiedział, co robi. I zdawał sobie sprawę, na co się naraża – takie wnioski płyną z rozmów z kibicami. – Facet lubi prowokować, no to się zabawił w swoim stylu. Ostro przegiął. Naprawdę, powinien się cieszyć, że to się tylko tak skończyło – mówi mi Michał, fan Legii od dziecka. – On nie wypadł sroce spod ogona, na mecze chodzi od dawna i wie, jakie reguły obowiązują na stadionie. Wczoraj Kurski złamał wiele świętych zasad – dodaje Paweł, który stołecznej drużynie kibicuje od zawsze, bywalec zarówno sektorów Ultras, jak i VIP, a zatem znający rewiry, gdzie wczoraj doszło do incydentu.
Kurski opluty i wygwizdany

Prezes TVP nie ma ostatnio najlepszej passy.

Opublikowany przez WIDEO natemat.pl na 5 czerwca 2017
Jacek Kurski przegiął i wiedzą o tym kibice z całej Polski. Choćby dlatego, że żaden kibic legalnie nie wszedłby na stadion z flagą na takim drzewcu, jaki posiadał prezes TVP. Zwykłych kibiców ochrona z czymś takim by nie przepuściła. A poza tym, musiał sobie zdawać sprawę, jaką wywoła reakcję, gdy wyciągnie tę flagę.
Paweł
kibic Legii

Stara prawda mówi: "gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą". Jeżeli człowiek wchodzi i prowokuje, to musi wiedzieć, iż nie zostanie entuzjastycznie powitany. Czy reakcja kibiców Legii na zachowanie Jacka Kurskiego była adekwatna? Nie tyle adekwatna, co zrozumiała. Zasady panujące na stadionach są proste: wiadomo, które sektory są gości, a które gospodarzy. Wiadomo, że w sektorze VIP też obowiązują pewne zasady. To sektor z założenia neutralny, gdzie nie ma takiego dopingu, jak w sektorach kibiców – nie ma flag, racowisk i tego typu widowiska. Jeśli zatem Jacek Kurski chciał wymachiwać flagą, mógł kibicować w sektorze gości. Po to obowiązują te zasady, żeby nie dochodziło do żadnych niebezpiecznych lub nawet tylko nieprzyjemnych sytuacji.

Przy czym – jeśli w stronę Jacka Kurskiego poleciały kubki, jeśli rzeczywiście został on opluty, jeśli naprawdę ktoś chciał dokonać na nim linczu, to rzecz jasna nie osoby znajdujące się w sektorze VIP-ów, a kibice z sąsiedniego sektora, obok którego Kurski wymachiwał flagą Lechii.
Ale właśnie: "jeśli". Bo w relacjach z tego zdarzenia jest sporo sprzeczności. Z relacji świadków (i kibiców, i dziennikarzy) wynika, iż "prezes TVP został opluty i wygwizdany; obrzucono go plastikowymi kubeczkami, a towarzyszące mu osoby zostały oblane piwem".
Przy czym sam Kurski w rozmowie z portalem wirtualnemedia.pl zaprzecza temu, co widać na filmach i zdjęciach. Zapewnia, że flagę Lechii Gdańsk wyciągnął sektorze przeznaczonym dla kibiców drużyny gości. Dementuje jednocześnie informacje, iż na stadionie zrobiło się niebezpiecznie. – Zdecydowanie zaprzeczam, jakoby miało dojść do linczu czy rzucania przedmiotami. Było tylko kilka wrogich okrzyków – relacjonuje.
Jacek Kurski
prezes TVP

Jestem człowiekiem kochającym piłkę i lechistą z krwi i kości. Trenowałem w tym klubie jako trampkarz, potem przez wiele lat działałem w organizacjach kibicowskich. Poczułem zew kibica.

wirtualnemedia.pl
Ów "zew kibica" Jacek Kurski poczuł w nerwowym momencie – gdy okazało się, że Lechia zajmie czwarte miejsce w Ekstraklasie, a zatem nie wystąpi w europejskich pucharach. Tak on sam opowiada o tym, co się stało, nie skarżąc się na zachowanie kibiców Legii.
– Prezes Kurski złamał określone zasady, jakie obowiązują na stadionach i na pewno zdaje sobie z tego sprawę. Przecież Lechii Gdańsk kibicuje od lat, chodzi na mecze i wie, jakiego "wyczynu" dokonał – podsumowuje kibic Legii. I fani warszawskiej drużyny raczej mu tego nie zapomną.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

NIE TYLKO POLITYKA

O TYM SIĘ MÓWI 0 0Gliński weźmie artystów za twarz, jak w PRL? Prawda może was zaskoczyć
0 0Krótka ławka PiS. Nowy minister finansów debiutował jeszcze u Tuska