
Zamieszanie wokół muzeum w Ossowie trwa już od przeszło dekady. W końcu zaświeciło się światełko w tunelu, jest szansa, że placówka w końcu powstanie. Do inwestycji szacowanej na 100 mln złotych ma się dorzucić ministerstwo obrony narodowej.
REKLAMA
Gmina Wołomin, polityczny matecznik posła Jacka Sasina. Gdy jeszcze był w opozycji nie raz podkreślał, ze władze centralne nie robią nic, by wreszcie powstało muzeum poświęcone największej bitwie wojny polsko-bolszewickiej. Dziennik "Fakt” opisuje, że gdy w końcu Prawo i Sprawiedliwość przejęło władzę, poseł dziwnym trafem stracił zainteresowanie dla budowy muzeum. Zdaniem dziennikarzy „Faktu”przyczyny są ściśle polityczne – w Wołominie po ostatnich wyborach samorządowych PiS już nie rządzi.
Nowe władze gminy nie zapomniały jednak o projekcie. Burmistrz Elżbieta Radwan pisała w tej sprawie do różnych polityków. W końcu sprawą zainteresował się Antoni Macierewicz. Jak donosi "Fakt”, szef MON zadeklarował finansową pomoc podczas realizacji inwestycji, ocenianej na 100 mln złotych.
Kwota, choć dla przeciętnego "Kowalskiego” wydaje się być porażająca, w budżecie MON nie stanowić będzie wielkiego obciążenia. W wojsku anulowano kontrakt na dostawy śmigłowców, spadł z afisza pomysł budowy nowych czołgów i z lamusa wyciągane są T-72, do których amunicja ma średnio ponad 30 lat i nadaje się niemal wyłącznie na złom. Polskie Wojsko coraz bardziej przypomina skansen i muzeum, budowa muzeum wielkiej i ważnej bitwy sprzed niemal 100 lat nie powinno być wielkim obciążeniem dla wojskowego skarbca.
źródło: "Fakt"
