Licealistka, której nie wpuścili do Sejmu: Władza potraktowała nas jak biedne dzieciaki, które nie wiedzą o czym mówią

Sejm nie wpuścił licealistki i licealistów. Powód? Nieprawomyślne przypinki.
Sejm nie wpuścił licealistki i licealistów. Powód? Nieprawomyślne przypinki. fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Mieli uczestniczyć w konkursie historycznym odbywającym się w gmachu parlamentu, ale Sejm i IPN postawili im przed drzwiami ultimatum: albo zdejmą równościowe przypinki, albo nie wejdą. Jednomyślnie podjęli decyzję, że nie dadzą się ocenzurować. Julia Nowicka, niewpuszczona uczennica z warszawskiego liceum przy Bednarskiej, mówi w rozmowie z naTemat, że nie żałują.


Jak to się stało, że we czwórkę przyszliście do Sejmu z przypinkami?

Umówiliśmy się na to w niedzielę, gdy przygotowywaliśmy się do finału Turnieju Debat Historycznych. Stwierdziliśmy, że Sejm to najlepsze miejsce do zamanifestowania naszych poglądów. Postanowiliśmy zabrać przypinki, które dostaliśmy na Paradzie Równości: popierające równe prawa ludzi LGBTQ, wsparcie dla uchodźców, sprzeciw wobec zmian w edukacji wprowadzanych przez rząd.

Mieliście jeszcze przypinkę Partii Razem. Jesteś jej członkinią?

Nie, jestem bezpartyjna, należę tylko do stowarzyszenia Amnesty International. Partia Razem odezwała się do nas, jak sprawa stała się głośna. Po prostu zabraliśmy ze sobą wszystkie przypinki z Parady Równości, włącznie z "genem zdrady" i "nie dla chaosu w szkole".

Liczyliście się z tym, że sprawa stanie na ostrzu noża?

Myśleliśmy, że ktoś może zareagować dezaprobatą, posłać nam niechętne spojrzenie czy coś w tym stylu, ale nie spodziewaliśmy się, że Sejm i IPN z tego powodu zabronią nam wejść do parlamentu.

Kto wam przedstawił ultimatum?

Najpierw strażnicy sejmowi. Potem wyszła do nas przedstawicielka IPN, bo konkurs organizował właśnie Instytut Pamięci Narodowej. Tonem nieznoszącym sprzeciwu powiedziała nam, że Sejm to nie jest miejsce na wyrażanie swoich poglądów (śmiech).

Co odpowiedzieliście?

Że choćby w ramach tego konkursu debatuje się o wyklętych, co jest sprawą jak najbardziej polityczną. Ale nie trafiały do niej żadne racjonalne argumenty, była bardzo zirytowana.

Kto z was podjął decyzję, że nie zdejmiecie przypinek?

Nasz opiekun powiedział, że decyzja należy do nas, a on nas wesprze cokolwiek wybierzemy. Jednogłośnie zdecydowaliśmy, że wolimy nie wejść, niż się ocenzurować.
Karolina Kolbuszewska
organizatorka konkursu historycznego, IPN (wypowiedź dla TVN24)

Koleżanka powiedziała młodym ludziom, żeby po prostu te symbole zdjęli. Jeżeli Straż Marszałkowska uznała, że zgodnie z wymogami młodzież prezentująca takie symbole i obwieszona takimi symbolami nie powinna na teren Sejmu wejść, no to my też powinniśmy się do tego dostosować. Jest to dla mnie analogiczna sytuacja, gdyby ta młodzież przyszła bez dokumentów, czy przyszła na przykład z bronią i odmówiła zostawienia tej broni. Czytaj więcej

Czy straż marszałkowska albo IPN podały wam podstawę prawną dla wymogu zdjęcia przypinek?


Nie podali żadnego punktu regulaminu. Po prostu nie, bo nie. Moim zdaniem nie wpuszczono nas dlatego, że przypinki wyrażały poglądy niezgodne z linią PiS, w tym antyuchodźczą retoryką, którą posługuje się zresztą również PO.

Jak się czujesz po wczorajszym incydencie?

Źle. Władza potraktowała nas jak biedne dzieciaki, które nie wiedzą o czym mówią.

Według części internautów jesteście dziećmi, które dorośli wykorzystują do walki politycznej.

Bzdury. Jesteśmy młodzi, ale mamy już swoje poglądy. Jesteśmy pełnoletni, możemy głosować. Zasługujemy na równe traktowanie, a nie na to, by nam urągano.

Nie żałujecie, że nie przełknęliście dumy? Przecież mogliście wygrać ten konkurs.

Nie żałujemy. Walczymy w słusznej sprawie.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...