
Bareja by tego nie wyreżyserował. Jan Szyszko ostentacyjnie załatwiający prywatę u ministra Błaszczaka tuż przed kamerami Polsatu to dla wielu esencja rządów PiS. Skłamie ten, kto powie, że nie interesuje go, kim jest słynna już "córka leśniczego" i co tak naprawdę było w liście. Posłanka PO Agnieszka Pomaska próbuje zaspokoić ciekawość Polaków, szachując ministrów oficjalnym pismem w tej sprawie.
Szybkie przypomnienie. Na kilka chwil przed oficjalnym rozpoczęciem posiedzenia rządu minister Szyszko wręcza ministrowi Błaszczakowi kopertę. I wtedy pada sakramentalne "To jest taka córka leśniczego...", które wejdzie już do kanonów politycznego słownika. Błaszczak próbuje ratować sytuację, widząc co się święci, ale niezrażony kamerą Polsatu Szyszko brnie dalej.
Rząd próbuje się ratować, tłumacząc, że Mariusz Błaszczak zwrócił korespondencję przekazywaną z pominięciem drogi służbowej, ale mleko się rozlało. Poza ogólną krytyką wszyscy dodatkowo zastanawiają się, kim jest "córka leśniczego" i co właściwie tam napisała. Jedną z szczerze zainteresowanych osób jest posłanka PO Agnieszka Pomaska. Ona w przeciwieństwie do zwykłych obywateli ma możliwość sprawdzenia, co tam było. Przynajmniej teoretycznie, bo przecież PiS już nie raz pokazał, że obowiązujące normy (także te prawne) ich nie dotyczą.
Polityk wystosowała do szefa MSWiA oficjalne pismo z wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej, jakim – jej zdaniem – jest ta korespondencja.
Czekamy na rozwój wydarzeń i tłumaczenie ministerstwa.