
Ten list jest pełen odwołań do historii – dawniejszej i całkiem nieodległej. Bo jego autor Jan Lityński był świadkiem i uczestnikiem wielu wydarzeń o znaczeniu historycznym dla Polski. A historia – to oczywiście frazes – powinna być podstawą do wyciągania wniosków na przyszłość.
Pragnie Pan zmiany konstytucji. Czy oznacza to, że do czasu ewentualnej zmiany nie zamierza Pan przestrzegać obecnej? Przypomnę, że w 1975 roku kierownictwo rządzącej PZPR również postanowiło zmienić konstytucję. Zmiany umacniające rolę partii oraz wprowadzające odwieczną przyjaźń ze Związkiem Radzieckim wywołały falę sprzeciwów, które doprowadziły do stworzenia demokratycznej opozycji doprowadzającej do obalenia systemu komunistycznego w Polsce. Artur Rubinstein pisał do Antoniego Słonimskiego: „O co chodzi z ta waszą konstytucją. Przecież obecna jest taka ładna i w ogóle nie używana".
W Norwegii retoryka skrajnych ugrupowań doprowadziła do tragedii. Słowa budzą upiory, które z kolei tworzą zbrodnie. Nie wiem, czy zapowiadając referendum w sprawie uchodźców przemyślał Pan wszystkie tego konsekwencje. Histeryczne filipiki przeciwko „obcym" powodowane są poczuciem słabości, wyrażając zarazem niezrozumienie złożoności problemów, przed którymi stanęła Pańska formacja.
