
Przez ponad 7 godzin komisja śledcza badająca aferę piramidy finansowej Amber Gold wałkowała dziś Michała Tuska. Emocje wzbudziły słowa syna byłego premiera, że wraz z ojcem wiedzieli, iż "Amber Gold to lipa". I rzeczywiście – w połowie 2012 roku wiedziała o tym prawie cała Polska. Choć niektórzy nawet wtedy pomagali przekonać społeczeństwo, że jednak to nie "lipa" tylko porządna firma. Wśród nich był obecny rzecznik jednego z ministerstw.
Tuż po tym, jak w Sejmie zakończyło się przesłuchanie Tuska juniora, w sieci przypomniano coś, co jest niewygodne dla przedstawiciela obecnego rządu. To wywiad z Marcinem P., prezesem Amber Gold opublikowany przez tygodnik "Wprost" 22 lipca 2012 roku. I powiedzmy wprost – jest to wywiad-laurka dla tej finansowej piramidy. Gdy już wszystko się sypało i klienci uciekali, Marcinowi P. pozwolono zapewniać, że nic złego się nie dzieje.
Dlatego z perspektywy czasu najciekawsze jest to, kto przeprowadził wywiad mający na celu przekonanie Polaków, by nie wycofywali pieniędzy z Amber Gold (a w efekcie – stracili swoje majątki). Tym dziennikarzem był Karol Manys, czyli obecny rzecznik Ministerstwa Cyfryzacji.

Dla porównania przypominamy, jakie teksty publikował w tym samym okresie serwis naTemat. Już w maju 2012 roku pisaliśmy o przestępczej przeszłości szefa Amber Gold, opisywaliśmy mechanizm działania firmy i ostrzegaliśmy, że wygląda to na piramidę finansową. Opublikowaliśmy też wywiad z Marcinem P., ale nie mamy wątpliwości, że szef Amber Gold nie wspomina go zbyt miło, bo usłyszał bardzo trudne pytania.