Oburzona matka napisała na Facebooku, że podczas procesu mężczyzny oskarżonego o molestowanie seksualne uczennic, sędzia pytała o to, czy dziewczynki miały pomalowane usta i paznokcie.
Oburzona matka napisała na Facebooku, że podczas procesu mężczyzny oskarżonego o molestowanie seksualne uczennic, sędzia pytała o to, czy dziewczynki miały pomalowane usta i paznokcie. fot. Agencja Gazeta

Konwencja antyprzemocowa obowiązuje już kilkanaście miesięcy, ale nadal tylko teoretycznie. Kolejnym przykładem na fikcję wzdrażania przepisów antyprzemocowych, jest sytuacja opisana na Facebooku przez matkę dziewczynki, która doświadczyła molestowania seksualnego. Według jej relacji sędzia dopytywała czy dziewczynki miały pomalowane usta i paznokcie.

REKLAMA
Mężczyzna, który polował na dziewczynki pod szkołą, najpierw molestował je werbalnie, a potem złapał jedną z uczennic za pośladki. Dziewczęta zaalarmowały o sprawie dyrekcję szkoły, a ta powiadomiła policję. Jak pisze Monika Koss, matka Oli, proces zaczął się dwa lata później.
"Koleżanka Oli, ofiara molestowania, zeznawała w sądzie w sali rozpraw na której obecny był oskarżony" – pisze oburzona matka. Jej córka nie zeznawała w obecności podejrzanego o przemoc seksualną, ale nie dlatego, że sędzia zastosowała przepisy Konwencji antyprzemocowej, tylko dlatego, że mężczyzna po prostu nie stawił się w sądzie.
"Ale szczyt nastąpił, kiedy sędzia (...) zapytała Olę, czy tamtego dnia ona i jej koleżanka miały pomalowane usta i paznokcie. Czy miały makijaż. I jak mocny" - pisze matka. "W takim żyjemy społeczeństwie. W takich czasach. Ja pierdolę" – denerwuje się kobieta. "Pani sędzia miała na sobie spódnicę, nosiła makijaż i buty na obcasie. Paznokci nie widziałam, ale chyba można klepać" – ironizuje matka Oli.